31.12.2013

Nowy Rok 2014


Nowy Rok
Fot. Vito Fisherman

Z ostatniej chwili ... Reda u progu sezonu


No i mamy radykalną zmianę pogody. W nocy nieco przymroziło, kierunek wiatru zmienił się na południowy. W praktyce oznacza to słoneczny dzień, choć z zimnym wiatrem w godzinach porannych. Ma to o tyle znaczenie, że na odcinku dolnym Redy i w okolicach " Beki", może o poranku dokuczać przejmujący chłód, mimo temperatur zdecydowanie dodatnich za dnia. To przecież łąkowy odcinek szczególnie narażony na wichry potęgujące uczucie zimna. Rzeka rozświetliła się ostrym zimowy słońcem, co zapewne nie jest najlepsze ze względu na klarowną wodę. Jak widać moje wczorajsze prognozy pogody były nieco indiańskie:

Indianie przychodzą do szamana i pytają:
- Jaka będzie zima w tym roku?
- Bardzo mroźna, zbierajcie chrust.
Jednak zima była łagodna. Po roku Indianie znów odwiedzają szamana.
- Jaka będzie zima w tym roku?
- Bardzo mroźna, zbierajcie chrust.
Jednak zima znów była łagodna. Szaman nie chcąc znów się ośmieszyć, poszedł do meteorologa i pyta:
- Jaka będzie zima w tym roku?
- Oj, bardzo mroźna! Indianie już dwa lata chrust zbierają! 



Wybierając dolny fragment rzeki, choć szczędzicie sobie widoków niezliczonych śmieci zalegających brzegi Redy w odcinku górnym i środkowym, czyli miejskim. Mimo licznych akcji sprzątania brzegów organizowanych przez miejscowe Kolo PZW i Klub " Lipień". nadbrzeżne wysypiska są stałym elementem krajobrazu. Śnieg niestety w tym roku nie przykrył nieczystości okolicznych mieszkańców i przyjdzie wam nie tylko spoglądać na takie widoki, ale stąpać po odpadach w drodze rzecznej wędrówki. Wstyd dla władz Miasta Wejherowa i jego obywateli.




Na koniec by nieco osłodzić dzisiejszą relację, poniżej kilka zdjęć autorstwa Witaka Polakowskiego z tarlisk troci. Mimo wszystko niektóre ryby szczęśliwie ominęły łapy kłusowników oraz zarażenie UDN. W doskonałych warunkach i dobrej kondycji odbyły tarło.





30.12.2013

Troć, początek sezonu … komunikat o stanie rzeki Redy




Precyzyjna prognoza pogody na dzień 1 stycznia, to zadanie meteorologów. Natomiast ze swojej strony mogę zaproponować obecny wizerunek rzeki Redy oraz przewidywane na otwarcie sezonu warunki wędkowania. Spoglądając w górę, od kilku dni jest pochmurno z przelotnymi opadami i umiarkowanym wiatrem. Raczej nic nie wskazuje by miało to ulec zmianie. Zatem będzie ponuro, choć ołowianą pogodę wypada w warunkach jesiennych klimatów pierwszych dni styczna, uznać za dobry omen. Tym razem ociekający wodą krajobraz rzeki, nie zrekompensuje malowniczymi widokami ewentualnych wędkarskich niepowodzeń.

Schodzimy na ziemię a raczej nad podtopione brzegi Redy. Wygląda, że w wielu miejscach nie obędzie się bez wysokich butów, woderów. Jest błotnisto i ślisko i takimi pułapkami rzeka ogranicza dostęp do wody, szczególnie przy ewentualnym lądowaniu ryby. Poziom wody jest tylko nieznacznie podniesiony i opada. Natomiast spokojne, jednostajne opady deszczu oraz brak wody pośniegowej, nie uczyniły jej mocno trąconej, jest klarowna. Zapowiada się typowy, ”roboczy” dzień nad rzeką i spory ścisk na klasycznych i znanych odcinkach, zresztą jak co roku. Martwią liczne doniesienia o dużej ilości obserwowanej troci, dotkniętej UDN podczas ciągu tarłowego. Z obserwacji własnych i spostrzeżeń Kolegów wynika, że jest jej więcej niż w ubiegłych sezonach. Czyli ryb w dobrej kondycji, gotowych się zmierzyć z Waszymi przynętami będzie niewiele, jeśli mamy na uwadze kelty. O ile kelt to rybą w dobrej kondycji. Ilość srebrniaków, jak co roku jest zagadką i pewnie pierwszy dzień sezonu da odpowiedź - co w rzece ”siedzi”, podobnie z morskim tęczakiem.



Spóźnialskim w znaczeniu zaopatrzenia w przynęty polecam Sklep RED w Wejherowie. Zaglądałem w ostatnich dniach i nadal jest pełny wybór woblerów większości liczących się producentów oraz zapowiedź rychłych dostaw kolejnych. Obecnie w ofercie woblery: Górale, Patyczaki, Kenarty, Z czarnego Darka Kręcigłowy, Piotra Plockiego ( Czarny Seat), Gloog, Salmo Hornet i Minow, Kujawiaki, Siudaki, Wobi z Bielska oraz Bonito. Również znane i cenione błystki wahadłowe Adama Kaczmarka i Mirka Burzyńskiego. Jak widać bez trudu odnajdziecie przynęty zgodnie z Waszymi preferencjami, lub na podstawie rekomendacji miejscowych wędkarzy doskonale znających łowisko i obyczaje troci z Redy oraz pozostałych rzek Pomorza. Sklep RED czynny będzie 31.12.13 w godzinach 9 -18. oraz już od drugiego stycznia w tych samych godzinach. Sklep wędkarski RED

Zdjęcia woblerów: Witek Polakowski




29.12.2013

Patyczak ... nie pisano patykiem po wodzie




Coroczny temat związkowych składek mamy niejako przerobiony. Bez względu jaka była atmosfera uiszczania ich w związkowej kasie, każdy entuzjasta zimowych połowów troci zaprząta sobie głowę już tylko planem wyjazdu i kompletowaniem sprzętu. To ostatnia okazja by szybko, co nie znaczy bez rozwagi  i wiedzy uzupełnić arsenał przynęt trociowych. Na zakupy w internecie już nieco późno, szczególnie dla tych Kolegów, którzy cenią sobie emocje pierwszych dni sezonu. Z tej grupy wielu odwiedzi tradycyjnie rzekę Redę, Łebę i Słupię a tym zwykle po drodze Wejherowo i sklep Trotka. W ofercie obok wielu znanych i cenionych woblerów odnajdziecie "Patyczaki" produkcji Cezarego Wrzyszcza. Znających temat przekonywać nie muszę o skuteczności tej przynęty w połowach troci i pstrągów. Przez lata tajna przynęta, niedostępna na rynku, od kilku sezonów doczekała się oferty handlowej. Woblery dostępne w różnych wariantach kolorystycznych i dwóch wielkościach  3,5 -4,00 cm oraz 6,0 - 6,5 cm. Wykonywany ręcznie z drewna lipowego. Każdy egzemplarz testowany i niepowtarzalny, oferowany bez kotwic. Ich specyficzna kolorystyka oraz bardzo agresywna, prowokująca praca w wodzie, zawsze pobudza zmysły rzecznego drapieżnika do ataku. Łowiąc na "Patyczaki" nie jedna okazała troć czy pstrąg stały się udziałem miejscowych i przyjezdnych wędkarzy. Jedno jest pewne, kto raz spróbuje łowić tym woblerem, zwykle na stałe gościć będzie w jego pudełku przynęt. Wspomniana już wcześniej ręczna technologia produkcji zapewne nie sprzyja masowej ofercie a patyczaki nadal stanowią przynętę rzadką, oferowaną w wybranych sklepach Pomorza. Zatem wypada wskazać odwiedzającym rzeki naszego regionu, sklep Witka Polakowskiego Sklep wędkarski RED

Tej grupie wędkarzy, szczególnie wybierającym się nad wody Redy, jutro przekaże możliwie najbardziej aktualny na dzień 1 stycznia, komunikat pogodowy, stan wody i opis przewidywanych warunków wędkowania. Póki co życzę nie tylko wiele dobrego w nadchodzącym roku, ale też przyjemnej i bezpiecznej podróży oraz powrotu z łowiska. A czy z trocią na kiju ? ... jak rzeka obdarzy.





28.12.2013

Lipień Redy, podsumowanie sezonu 2013


Ostatnie dni grudnia, okres gorączkowych odwiedzin siedziby koła PZW nr. 80, Wejherowo Miasto. Większości udziela się atmosfera nadchodzącego sezonu połowu troci. Frekwencja pragnących zapłacić składkę, jak zwykle duża w takich dniach i może jedna z nielicznych okazji by w siedzibie koła spotkać wielu Kolegów. Znanych ze spotkań nad wodą i tych bardziej anonimowych, okazjonalnie przemykających brzegami rzeki. W oczekiwaniu do "okienka" zwykle zasiadamy za długim stołem wypełniającym nieomal całe pomieszczenie niewielkiego lokalu znajdującego się w suterynie starej kamienicy. Trochę zimno, trochę ponuro, wiadomo koszty. Jednak niedostatki lokalowe rekompensują gorące rozmowy kolegów, opowieści znad wody, małe prawdy i wielkie mity o złowionych rybach w kończącym się sezonie. Nieco goryczy o kłusownictwie i bierności strażników, o UDN troci, czyli taki Redowy standard. Jednak uważnie przysłuchując się tym opowieściom rysuje się prawdziwy obraz rzeki, kondycji i liczebności łososiowatych, bo kto jak nie miejscowi wędkarze, potrafi tak skutecznie monitorować własna wodę. Płynie z tego pouczająca lekcja, wręcz gotowy scenariusz zdarzeń, który winny być z uwagą i pokorą wysłuchany przez działaczy Koła oraz Zarządu Okręgu Gdańsk. 

W tym roku jednak i tego nam odmówiono, ustawiając nas jedynie do związkowej kasy jak anonimowych klientów supermarketu. Jakie było moje zdziwienie gdy w piwnicznym korytarzu prowadzącym do drzwi siedziby koła zastałem długą kolejkę stłoczonych wędkarzy a na pytanie co się dzieje, padła odpowiedź:
- Wpuszczają pojedynczo.
- Pani "Zosi" przeszkadza gwar naszych rozmów i nie może się skupić nad obliczaniem stałej należności w postaci 290 zł od łebka.
Stoimy jak barany w zatęchłych katakumbach, każdy ściska komplet dokumentów i banknoty. Panuje złowroga cisza i ponury nastrój obowiązku zaniesienie w zębach związkowej daniny. Nikomu nie chce się pogadać, czasem ktoś zdobywa się na nieco uszczypliwości pod adresem władz koła. Tyle naszego, tyle integracji, poszanowania nas jako członków PZW.
- Następny proszę ...


Jestem starym wędkarzem wiele już widziałem, ale nikt jeszcze nie potraktował mnie z buta, tak jak włodarze naszego koła. Widziałem też Redę pełną lipieni, dorodnych kardynałów gotowych do współpracy przez wszystkie dni sezonu. Ryby zbierające susz w upalne wieczory lata, targające zestawem mokrej muchy za dnia i podejmujące ochoczo nimfę w zakamarkach rzecznej toni. To był róg obfitości wszelkich roczników a każdy fragment rzeki był cudowną miejscówką. Dziś lipieni nie ma. Na odrobinę szczęścia można liczyć w tradycyjnie dobrych okresach połowu, w czerwcu i jesienią. Jednak to zaledwie namiastka dawnych czasów. Mimo trwających od lat rekordowo wysokich zarybień tym gatunkiem, w tym i poprzednich  sezonach 15 tysięcy sztuk, sytuacja nie ulega poprawie. Tak też można posumować kończący się sezon roku 2013. Żarłoczne podrostki okołowymiarowe, stanowiące niegdyś podstawę populacji, obecnie prawie w zaniku. Lipienie w przedziale 40 - 50 cm, to teraz prawdziwe trofea. O przyczynach takiego stanu napisano już wiele. Gdzie się podział lipień z Redy, czyli sprawa dla Archiwum X

Jednak bez względu jakie są przyczyny obecnie katastrofalnej populacji lipienia Redy, należy powiedzieć wprost. Nie ma woli, wiedzy i zaangażowania, by rozwiązaniem problemu się zająć. Funkcjonujący od lat system realizacji operatów zwalnia władze związkowe z myślenia, choćby w postaci monitorowania przeżywalności narybku. Pozostawiając natomiast nieograniczone pole do wystawiania piersi po medale i odznaczenia. Wszelkie głosy z terenu oraz inicjatywy oddolne ukierunkowane na zmianę przepisów, płynące od Kolegów najlepiej, bo nie zza biurka znających prawdziwy obraz Redy, rozbijają się o beton ZO Gdańsk.

Oto na stronach Okręgu z dumą prezentowany jest komunikat następującej treści. "W dniu 10 grudnia 2013 r. w Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance zostały wręczone przez Wicemarszałek Województwa Pomorskiego Hannę Zych-Cisoń. Nagrody Bursztynowego Mieczyka dla najlepiej działających organizacji pozarządowych z Pomorza. Nagrodę główną w kategorii edukacja ekologiczna i ochrona środowiska otrzymał Polski Związek Wędkarski Okręg w Gdańsku. Nagroda Bursztynowego Mieczyka dla PZW Okręg w Gdańsku.

Widać szacowna kapituła konkursu nie zaglądała nad wykarczowane brzegi Redy, gdzie pod pozorem ochrony podtapianych łąk dogadano się lobby kajakowym. A może za ochronę środowiska uznano skuteczność w ściąganiu związkowych składek, wrzucając do jednego wora wszystkie wody górskie okręgu. Pewnie z tych samych powodów przyznano owego Mieczyka za wyjątkowo aktywną postawę Okręgu Gdańsk w walce z UDN troci lub odbudowę populacji lipienia. Wiem, pewnie w tej kategorii o przyznaniu nagrody zdecydowała ochrona wód przed kłusownictwem w postaci niezliczonych kontroli doskonale wyposażonych i dofinansowanych służb.

Zapewne z dumą nie mniejszą niż odbiór medali PZW, działacze okręgu odbierali Mieczyka za działalność edukacyjną młodzieży. Propagowanie idei C&R, haczyków bezzadziorowych, organizację niezliczonych odcinków no-kill. Przecież od lat treści niosące przesłanie nowoczesnego wędkarstwa dominują na związkowych portalach a ze świecą już szukać komunikatów o masowych połowach karasi o puchar wójta Koziej Wólki ( bez urazy) i podobnych atrakcjach.

Przemierzam brzegi Redy jak co roku. Od lat widzę pogrążającą się rzekę w bezmiarze ludzkiej ignorancji, głupoty i arogancji. Będzie tak się działo, póki o jej losach decydować będzie grupka okręgowych biurokratów. Dbających jedynie o porządek w kolejce do związkowej kasy, gdzie w milczeniu stoją wędkarze pełni troski, z głową pomysłów, marzeń oraz zduszonych w zarodku inicjatyw.

21.12.2013

Świąteczne życzenia ...






Dziękuję moim czytelnikom oraz gronu przyjaciół, za nadsyłane piękne i oryginalne życzenia ...




15.12.2013

Czarno - biały weekend


Właściwie już drugi dzień weekendu drapię się po głowie czy zajrzeć nad rzekę z wędką lub aparatem fotograficznym. Spoglądając przez okno widać tylko szaro - bura scenerię ciepłego grudnia, która nijak się ma do zwyczajowych widoków śnieżnych czap. Choć zwykle sezon połowu lipienia kończę z ostatnim dniem listopada, to wędka muchowa wciąż gotowa na stojaku kusi. Pewnie niejeden okazały kardynał dałby się jeszcze namówić, jednak jego widok przy lądowaniu będzie zaledwie namiastką jesiennych barw. Radość z tego niewielka a przenikliwy, mokry wiatr z takim samym skutkiem zapewni udany połów kataru.

Dla obiektywu trudno wyszukać motyw, światło, zdarzenie, które nie tylko da odrobinę satysfakcji autorowi, ale też dla czytelnika będzie ciekawym dla oka. Tak jest, jeśli otaczający nas świat w takie dni jak obecnie potraktujemy zwyczajowo, fotografią barwną. Teraz kolory są namiastką nie tak dawnych barw jesieni i raczej sprawią nasze zdjęcie banalnym, w miejsce ciekawej opowieści. W takich chwilach otwiera się pole dla fotografii czarno-białej, tak zapomnianej w świecie myślących za nas elektronicznych cudeniek. Piszę z lekką nutką nostalgii, bo sam zbyt często ulegam pokusie koloru, podobnie jak wielu Kolegów uwieczniających wędkarstwo i przyrodę. W galeriach autorskich a co gorsza pośród zdjęć konkursowych ze świecą szukać monochromatycznych obrazów. Jakoś w obawie przed niezrozumieniem zawartego tak przekazu, lub zagubienia pośród emanujących, jaskrawych barw.


Na zakończenie wypada ten niezbyt złożony wywód jakoś podsumować. Może jednym słowem - spróbujcie. Potraktowany motyw jedynie czarno - białym odcieniem i tonacją półcieni, może zapewni Wam godne miejsce w fotograficznym konkursie lub nastrojową pamiątkę przygody nad wodą.

14.12.2013

Za pięć dwunasta dla Okręgu Gdańsk


Koniec grudnia to czas emocji związanych z wypatrywaniem komunikatów publikowanych na związkowych stronach. To zwykle wtedy ukazują się te najistotniejsze dotyczące zmian przepisów, wymiarów i okresów ochronnych oraz dziennych limitów połowów. Od dłuższego czasu śledzę stronę internetowa ZO PZW Gdańsk, wczytuję się w publikowane tam treści. KOMUNIKAT NR 4/13 .  Niestety próżno szukać informacji najbardziej istotnej, dotyczącej radykalnego obniżenia dziennych limitów pozyskania z łowiska ryb łosoisowatych, szczególnie lipienia. Również brak decyzji co do zmian sposobu wypełniania Rejestru połowu. W pierwszym przypadku obowiązuje nadal limit dzienny lipienia – 3 sztuki. Miałem wielką nadzieję, że ZO Gdańsk zdobędzie się na niezmiernie potrzebną decyzję, podobnie jak uczyniły to inne okręgi i limit ten radykalnie obniży. W przypadku drugim, nadal sposób wypełniania Rejestrów połowów sprzyja i wręcz zachęca do kłusownictwa wędkarskiego, bo nakłada obowiązek jego wypełniania po zakończeniu wędkowania a więc równie dobrze w domu po powrocie z łowiska. Czyli w praktyce umożliwia wpisywanie niczego i powrót na łowisko jeszcze tego samego dnia, po dostarczeniu zdobyczy do zamrażarki.

Natomiast w swej transparentności przekazu działacze łaskawie ujawnili wysokość diet przysługujących członkom Zarządu Okręgu i tak … Gdańsk, grudzień 2013, Zarząd Okręgu PZW w Gdańsku informuje w następujących sprawach:

Uchwała Nr Z – 41/13 Zarządu Okręgu PZW w Gdańsku z dnia 17.06.2013 r. w sprawie zasad zwrotu kosztów podróży i wypłaty diet Członkom Okręgu Gdańskiego PZW, pełniącym funkcje społeczne Na podstawie §13 pkt 7 Statutu PZW oraz Uchwały XXIX KZD, Zarząd Okręgu PZW w Gdańsku uchwala co następuje:
1. W celu częściowego zrekompensowania kosztów osobistych oraz utraconych zarobków w związku z pełnioną funkcją społeczną we władzach i organach statutowych okręgu, wprowadza się diety za posiedzenia i czynności związane z pełniona funkcją.
2. Wysokość jednej diety na rok 2013 ustala się w wysokości 144,00 zł brutto.
11. Wysokość jednej diety na rok 2014 ustala się w wysokości brutto 182,- zł.


Jednocześnie w uchwale II.4. Zarząd Okręgu zwraca się z apelem do kół o nasilenie działań ochronnych w związku z wędrówkami tarłowymi ryb łososiowatych. Apelujemy do wszystkich członków PZW o zwalczanie w miarę możliwości, mogącej wystąpić przyduchy zimowej. Obowiązek ten ciąży na wszystkich członkach PZW. Zaleca się organizowanie akcji kontrolnych celem zapobiegania ujemnym skutkom tego zjawiska. 

Namawiają nas do aktywności w terenie, zapominając, że poświęcony czas można definiować podobnie jak w uzasadnieniu przydziału diet. Oczywiście praca na rzecz kół, łowisk i ochrona wód winna być naszym wspólnym udziałem, jednak nie bardzo rozumiem dlaczego za pracę społeczną wynagrodzenie otrzymywać mają jedynie działacze ZO. Tak więc albo wszyscy, albo nikt. Może wędkarze czerpią jakieś darmowe paliwo z prywatnych odwiertów, może zawalają pracownicze obowiązki pod łaskawym okiem szefa a może ZO liczy na naszą pomysłowość przysłowiowego Polaka. Ostatecznie można się zrzucić na Małego Fiata za 300 zł, podwoić jego wartość tankując do pełna i upchać do niego dwunastu chłopa z ekwipunkiem. To tylko po 50 zł na głowę i już bez szczególnego uszczuplenia domowego budżetu można udać się na łowisko zimową porą, strugać przeręble w lodzie lub pilnować tarlisk troci.

A może ja jestem zbyt krytyczny lub słabo zorientowany a działacze ZO Gdańsk, już dawno przekazali swoje diety na potrzeby Społecznej Straży Rybackiej. Ta zaś dofinansowana skutecznie egzekwuje roczny limit lipienia np.10 sztuk przy pomocy rejestru połowu, gdzie wpisana jest na bieżąco ryba umieszczona w plecaku lub muchowym koszyku. Może też skrycie ZO Gdańsk realizuje słynną wizję nowego Prezesa Zarządu Głównego o elektronicznym monitorowaniu łowiących Fotoradary PZW, czyli konfabulacje nowego Prezesa ZG PZW.  Pod choinkę otrzymamy chipy, które przykleimy sobie na czole, oczywiście z życzeniami w postaci świątecznej widokówki. Jak widać nowe rozdanie niczego nie zmieni a droga do nowoczesnego wędkarstwa nie stanie się naszym udziałem. PZW pozostaje organizacją mięsiarzy, którzy jak dotąd bywało wszelką aktywność w terenie mają powetować sobie rybami łososiowatymi upchanymi w zamrażarkach. W takiej sytuacji nie warto wychylać się z ideą No- kill, haczykami bezzadziorowymi i podobnymi bzdetami. A działacze jak to działacze, mają skromnie więc za te marne pieniądze tyłka w teren nie ruszą i dalej zza biurka produkować będą kolejne uchwały o przyznaniu związkowych odznaczeń.

Uchwała Nr Z – 27/13
Zarządu Okręgu PZW w Gdańsku z dnia 11.04.2013 r. w sprawie odznaczeń i wyróżnień PZW Zarząd Okręgu PZW w Gdańsku na podstawie Uchwały Nr 203 ZG PZW w sprawie zwiększenia limitu odznak honorowych PZW zatwierdza wnioski na odznaczenia PZW wg. propozycji Okręgowej Komisji Odznaczeń i Wyróżnień. Ogółem zaakceptowano do przedstawienia Zarządowi Głównemu odznaczenia na:
1. złotą z wieńcami – dla 9 osób
2. złotą – dla 18 osób
3. srebrną – dla 26 osób
4. medal „Za zasługi w rozwoju wędkarstwa” – dla 24 osób
5. dyplom „W uznaniu zasług dla wędkarstwa” – dla 9 osób
6. Odznaka „Zasłużony dla PZW” – 2 sztuki
7. Odznaka „Za zasługi dla PZW – 2 sztuki

W tym miejscu zastanawia forma jaką ZO Gdańsk potraktował Zasłużonych dla PZW określając ich sztukami.



 Można też puścić trochę kasy bokiem, bo PZW bogate siłą naszych składek ...

Uchwała Nr P – 7/13
Prezydium ZO PZW w Gdańsku z dnia 26.03.2013 r. w sprawie dofinansowania sztandaru Okręgu PZW w Słupsku Prezydium ZO PZW w Gdańsku wyraża zgodę na dofinansowanie wykonania sztandaru PZW Okręgu w Słupsku, tzw. „Fundacja gwoździa”, w wysokości 750,- zł.

Pozostałych komunikatów nie warto czytać bo szkoda nerwów. Dotyczą sportu i skali marnowanych tradycyjnie na ten cel pieniędzy w realizacji "rzutu kulą zanętową (piłeczka do tenisa ziemnego) do tarczy Arenberga w pozycji siedzącej. No cóż, pieniądze rozdysponowane, wydatki zaplanowane co do grosza i na świąteczne życzenia nieco zabrakło więc ZO Gdańsk uraczył nas taką oto gustowną klepsydrą.



Skoro na grafika zabrakło, to może ja społecznie, bez pobierania diety i odznaczeń związkowych nieco ją upiększę. Na podobieństwo związkowych trendów i poczucia estetyki działaczy, należnej radosnym Świętom Bożego Narodzenia, którzy na kolanie naskrobali wyżej zamieszczonego gniota.


08.12.2013

Peacock Spider Fly




Spidery to jedne z najstarszych much pstrągowych, pamiętające czasy Issaca Waltona czyli XVII wieku. Natomiast Peacock Spider to znana, lubiana i popularna mucha, lecz trudno znaleźć nieco wiadomości o genezie jej powstania. Jedno jest pewne, Peacock Spider, mucha spopularyzowana po II Wojnie Światowej przez Toma Ivens. autora słynnej książki "Still Water Fly Fishing" wydanej w 1960 roku.















Tom Ivens




Mokra mucha polecana w wczesnowiosennych i wiosennych połowach pstrąga. Niezwykle prosta i wdzięczna do wiązania. Jak widać to tylko tułów wykonany z promieni pawia i jeżynka z czarnej kury. Poniżej wariant muchy z dodanym czerwonym odwłokiem.