28.01.2014

Szczupak z krainy pstrąga i lipienia


Zabieranie ryb z łowiska od kilku lat budzi emocje i sprzeczne opinie. Tym większe jeśli dotyczy to ryb łososiowatych, szczególnie pstrąga lub lipienia. Nie lepiej ma się szczupak, który zbłądził w wody górskie. Tam przez jednych był tępiony jako szkodnik, również w okresie ochronnym. Przez innych traktowany jako naturalny składnik ichtiofauny. Szczególnie na wodach północy, gdzie rzeki mają nie tylko styczność z morzem, ale często swoje źródła w otoczeniu jezior, leżących również na szlaku ich przepływu. Przyłów szczupaków, nawet bardzo okazałych nie stanowi wielkiego wydarzenia na takiej rzece jak Reda. Również w zimowym okresie połowu troci bywał nieoczekiwanym trofeum, które stawiało wędkarza wobec dylematu ... brać czy wypuścić. Dziś wiedzieć i pamiętać wypada, że obecnie szczupak w wodach górskich ma również wymiar i okres ochronny, identyczny jak na wodach nizinnych. PSTRĄGOWE SZCZUPAKI

Na czas dozwolonego połowu zębatego w krainie lipienia, na wszelki wypadek podaję przepis na szczupaka z piekarnika:

1. Rybę oczyścić, osolić, odstawić na godzinę. Osuszyć ręcznikiem papierowym.
2. Żaroodporne naczynie wysmarować masłem, ułożyć na nim szczupaka, wcisnąć w środek sok z całej cytryny, posypać siekaną cebulą, obłożyć kawałkami masła, wlać kilka łyżek wywaru z włoszczyzny, przykryć i piec w niezbyt gorącym piekarniku (180 st. C) przez ok. 45 min. Smacznego.



26.01.2014

Muddler Minnow



Muddler Minnow, streamer opracowany przez Don Gapen,  Anoka, Minnesota USA, w 1937 roku. Pierwotnie imitował lokalny gatunek głowacza Cottus cognatus. Spopularyzowany przez innego amerykańskiego wędkarza muchowego - Dan Bailey. Mucha doczekała się licznych modyfikacji i wariantów ze względu na zdolność imitacji innych gatunków ryb, wielu stworzeń wodnych i lądowych, stanowiących pokarm przede wszystkim pstrągów. Jednak cechą wyróżniającą oryginał jest nie tylko charakterystyczna głowa wiązana z sierści sarny, ale skrzydełka i ogonek z piór indyka.
Dan Bailey



Cottus cognatus, mieszkaniec strumieni Ameryki Północnej


Głowacz pospolity (Cottus gobio) 
Występowanie: Europa z wyjątkiem północnej Skandynawii, Włoch, Grecji, Irlandii, Szkocji i południowej części Półwyspu Iberyjskiego. Populacja z północno-wschodniej części zlewiska Adriatyku opisywana była jako odrębny gatunek Cottus ferrugineus – głowacz dalmatyński.


25.01.2014

15 minut


Fot. Witek Polakowski

Temat Brązki wydaje się być opisany na wszelkie możliwe sposoby i wobec niezliczonych wzorów aktualnie stosowanych nimf już dawno odłożony do lamusa. Jednak nadal budzi zainteresowanie, emocje i sentymentalne podróże. Niejako w odpowiedzi na moje spojrzenie na Brązkę pojawił się ciekawy artykuł Witka Polakowskiego "Bażant... historia jednej muchy" na stronie rzekareda.pl

Pomijając małe uszczypliwości autora pod moim adresem, którymi od lat się wymieniamy, publikacja bez dwóch zdań warta uwagi. Z Witkiem już tak mamy, że pewne sprawy widzimy inaczej i jak się okazuje Brązkę również oraz czas wymagany na jej związanie. No cóż, obaj złowiliśmy już w Redzie swoje lipienie, choć innymi drogami chodzimy. Szkoda tylko, że dziś nie tymi lipieniami i zaczepami rzeka obdarza wędkarzy.

23.01.2014

Duchy Avon River



Aby całą historię przybliżyć wypada przyjąć chronologię zdarzeń. Najprościej będzie cofać się powiedzmy od współczesnych czasów, do początku wieku XX a może nieco wcześniej. Oto ukazuje się książka "Dynamic Nymphing: Tactics, Techniques, and Flies from Around the World" autor George Daniel. Przedstawia współczesne techniki połowu na nimfę, charakterystyczne dla Czech, Polski, Francji, Hiszpanii i Stanów Zjednoczonych. Ilustrowana wizerunkami 65 much z zastosowaniem w różnych warunkach zależnie od charakteru rzeki, stanu pogody i pory roku. To świat ołowiu, metalowych główek i często ciężkiej, lub jak kto woli krótkiej nimfy. 

Wstęp do książki napisał angielski wędkarz muchowy Charles Jardine, który podkreśla szczególną rolę Franka Sawyera w drodze do dzisiejszego wizerunku nimfy i sposobu na nią połowu. Po części wynika to z wielkiej fascynacji Charlesa Jardine osobą Sawyera, który był dla niego mentorem i pierwszym opiekunem wprowadzającym w świat wędkarstwa muchowego. Z drugiej zaś strony pojawienie się PTN - Pheasant Tail Nymh, wzoru opracowanego przez Sawyera, było nie tylko wstrząsem dla ówczesnego świata suchej muchy, czy nawet Flymphy, ale milowym krokiem ku skutecznej ciężkiej nimfie. 

W tym miejscu pamiętać musimy, że współczesne wykonania PTN dalece odbiegają od pierwowzoru. Choć materiałem na tułów, ogonek i pochewkę jest nadal sterówka bażanta, to miedziany drucik (lub podobny) stanowi obecnie jedynie przewijkę a rolę dociążenia przejął ołów. Rzadko kto wiąże obecnie Pheasant Tail Nymh w swym klasycznym wyglądzie, który dziś rzeczywiście jawi się topornie, archaicznie i mało estetycznie. PTN Frank Sawyer

Sawyer spędził życie nad rzeką Avon, aż do śmierci w 1980 roku i w otoczeniu tamtych krajobrazów powstała Pheasant Tail Nymh. Bez względu po której stronie muchowej barykady dziś stoimy, czy tradycyjnej suchej i mokrej, czy ciężkiej nimfy warto cofnąć się w czasie, by żywym obrazem przeżyć chwile z tamtych lat, oglądając niżej zamieszczony film.


Z tamtych czasów pochodzi inny słynny wzór autorstwa Sawyera "The Killer Bug", wiązany podobnie jak PTN, lecz tylko z dwóch materiałów bez użycia nici wiodącej.
The Killer Bug




Trudno się dziwić, że w tamtych latach pojawienie się drucianej nimfy było szokujące, bo sama nimfa budziła odrazę tradycjonalistów zapatrzonych w suchą muchę. Książka Sawyera "Nymphs and the Trout", propagująca PTN, ukazała się w 1958 roku a był przecież czas uznać nadchodzące zmiany, które zwiastowała wydana sporo wcześniej "Minor Tactics of the Chalk Stream" 1910 rok. by G.E.M. Skues.


Autor George Edward MacKenzie Skues (1858 – 1949), prezentując i propagując połów na nimfę położył podwaliny po współczesny obraz wędkarstwa muchowego, w dużej części zdominowany nimfą. Wywołał trwający praktycznie do dziś spór zwolenników klasycznej suchej i mokrej muchy z entuzjastami czesania rzecznego dna. GEM Skues


19.01.2014

Brązka



Na wstępie wypada nieco uporządkować wiedzę o tej najbardziej popularnej nimfie. Pojęciem wyjściowym jest Pheasant Tail, nazwa która określa całą rodzinę nimf o tułowiu wykonanym z promieni sterówki bażanta łownego. Zależnie od wielkości oraz różnic wykonania szczegółów muchy Pheasant Tail mogą naśladować wiele larw: chruściki domkowe, larwy jętek a nawet kiełże, choć w przypadku tych ostatnich zasadniczo różnią się od ich klasycznych imitacji. Łączy je jedno, tułów wykonany z brązowych piór ogonowych, których kolor z czasem upowszechnił potoczną nazwę Brązka. Zarówno dla klasycznego wykonania tułowia jak i licznych wariantów z użyciem innych materiałów np. dubbingu. 


Brązka wiązana przy użyciu klasycznych materiałów, w tym przypadku w miejsce jeżynki z piór kury, kołnierzyk z dubbingu.



                  Frank Sawyer  (1906 - 1980)


Pierwowzorem jest jednak Pheasant nymh, zwana również Pheasant Tail Nymh (PTN), mucha opracowana przez Franka Sawyera, imitująca larwy jętki. Wzór rozpowszechniony początkowo w Anglii i dalej w Europie za sprawą książki Sawyera opublikowanej w 1958 roku - "Nymphs and the Trout". W tym miejscu pamiętać wypada, że nie były to czasy ołowiu i złotych główek, zatem rewolucyjnym rozwiązaniem było użycie miedzianego drutu na przewijkę. Umożliwiał nie tylko segmentację tułowia, ale dociążenie pozwalające penetrować nimfą różne strefy wody. Imitacja larwy jętki w swym klasycznym wykonaniu wiązana była w całości z promieni sterówki bażanta. Zarówno ogonek, tułów, pakunek i pochewka.



Z czasem i ta nimfa uległa licznym modyfikacjom a współczesne warianty, jak ten widoczny poniżej wprowadziły pakunek początkowo z promieni pawia, następnie dubbingu, również używanego do wiązania tułowia i oczywiście złotą główkę.




W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku rozpowszechniła się wśród polskich muszkarzy uproszczona wersja Pheasant Tail, nazwana od swojego koloru - Brązką. Początkowo wiązana z czesanej lub mielonej wełny, później ze sterówki bażanta. Znamy przecież słynną Brązke Szajnikówkę, której wizerunek opracowany przez Franciszka Szajnika z Dynowa, dalece odbiega od klasycznej  Pheasant Tail nymh i bardziej skłania do uznania jej za imitację chruścika domkowego. Brązka Szajnikówka

Idąc tym tripem poszukiwań powstała widoczna poniżej moja wersja imitacji chruścika, którą w myśli początkowej definicji również wypada uznać za Brązkę.



Śledząc burzliwe losy Brązki umiejscowimy teraz naszą opowieść w latach 90 - tych ubiegłego wieku, bo oto pojawia się złocisty koralik, złota główka. Początkowo lekka, imitująca jedynie pęcherzyk powietrza unoszony przez larwę owada. Z czasem metalowa, stanowiąca dociążenie nimfy, która umożliwiała głębokie schodzenie i penetrację dna rzeki.  Rozpowszechnienie tego wzoru przypisuje się krakowskiemu klubowi muchowemu " Złota Rybka ". Wędkarze tego klubu po wypatrzeniu główek w zachodnich katalogach rozpoczęli własne eksperymenty. Ostatecznie tworząc niezwykle skuteczna nimfę. Na tyle zabójczą, że pierwsze próby przeniesienia jej do sportu muchowego - zawodów międzynarodowych, spotkały się z ostrym sprzeciwem FIPS (organizacji odpowiedzialnej za organizację międzynarodowych zawodów muchowych). Sprzeciw ortodoksyjnych muszkarzy i tradycjonalistów miał też swój oddźwięk w kraju, bo zakaz stosowania złotych główek w sporcie zniesiono bodajże w 2001 roku.

Doszliśmy do chwili, którą tygrysy lubią najbardziej, czyli do łowienia ryb. Brązka w moim wykonaniu przeszła podobną drogę ewolucji, jak wyżej opisana, by ostatecznie zaowocować wzorem powszechnie i z powodzeniem stosowanym na pomorskich rzekach. 



Lata spędzone nad Redą w połowach pstrąga a szczególnie lipienia nauczyły mnie jednego. Brązkę należy wiązać szybko, nieskomplikowanie i tanio. To z racji niezliczonych zaczepów i masowej utraty przynęty podczas wędkowania. Nie lepiej sprawa wygląda na pozostałych rzekach Pomorza a zdarzające się trudności w ustaleniu bieżącego składu pokarmowego tamtejszych ryb, czynią Brązkę nimfą zwykle skuteczną i obowiązkową w muchowym pudelku. Tak powstał wzór widoczny powyżej, gdzie dla uproszczenia tułów wykonany jest z dubbingu w miejsce pracochłonnego układania zwojów promieni sterówki bażanta. Szczególnie uciążliwych w wiązaniu tłustych kąsków, kiedy musimy użyć kilku promieni do modelowania tułowia. W tym sezonie zrezygnowałem nawet z ogonków wiązanych z bażanta i mogę otwarcie stwierdzić, że nie miało to wpływu na łowność. Tajemnica leży jednak w kolorze i tu warto starannie dobrać barwę dubbingu możliwie zbliżoną do koloru bażancich ogonów. Ostatecznie można równie łowną Brązkę wiązać samą nicią wiodącą przy zachowaniu warunku koloru, jednak przy dużych nimfach modelowanie całego tułowia nicią jest zbyt pracochłonne.



Choć widoczne poniżej brązkowe nimfetki z powodzeniem można wykonać za pomocą jednego promienia sterówki, ale z racji rutynowego wiązania i tu stosuję zamiennie dubbing.


O łowieniu miejscowych pstrągów i lipieni napisałem już wiele, pozwolę sobie jedynie odesłać Was do jednego z opisów, by w ten sposób przybliżyć skuteczność Brązki. Lipienie z morza traw




To jednak nie koniec historii. Kaprysy ryb, przełowiona rzeka, zmniejszająca się populacja dorodnego lipienia nie tylko Redy zmusza do nieustających muchowych poszukiwań i eksperymentów. Tak i Brązka podążać musi drogą ewolucji swojego pierwotnego wizerunku, nawet tego naszego, popularnego, ugruntowanego w świadomości krajowych wędkarzy. Pojawiły się zatem kolorystyczne akcenty w postaci niebieskiej lub zielonej "dupki". Również opalizujące lub jaskrawe kołnierzyki w miejsce tradycyjnej jeżynki. Wzory te często są w stanie sprostać kapryśnym nastrojom ryb i zawsze warto umieścić je nie tylko w swoim muchowym pudełku, ale na końcu muchowego zestawu. Jednym słowem uwielbiam łowić na Brązkę, we wszelkich jej modyfikacjach. Dała mi niezliczone okazje spotkania dorodny pstrągów i lipieni. Często uwalnia od dylematów wyboru pośród zalegających w naszym pudełku - much cud. Pozwala koncentrować uwagę na sposobie jej prezentacji, w miejsce gorączkowych poszukiwań skutecznej przynęty. Nie jest jednak muchą uniwersalną, bo takie pojęcie nie istnieje w świecie wędkarstwa muchowego i zawsze należy o tym pamiętać stając nad brzegiem rzeki.






18.01.2014

Gdybym nie wiedział, że całe to wędkarstwo ...



Doskonałe są scenki łamania wędek, przypominają słynną onegdaj akcję destrukcji małego fiata. Gdy kierowca wyrwanym przednim siedzeniem zmasakrował swój samochód, bo nieszczęśnik nie chciał odpalić. Czyli gdybym nie wiedział, że całe to wędkarstwo mnie uspokaja, to bym się wku  ...  z takim przesłaniem wybieram się na wędkowanie. 

13.01.2014

Trociowisko, fotograficzne impresje Jerzego Chmielewskiego


Jerzy Chmielewski, miłośnik pomorskich rzek, fotografik, wędkarz, przyrodnik ... przyjaciel










06.01.2014

Na zero aż po "Bekę"


"Na zero aż po Bekę" przyznam, że winnych okolicznościach wydźwięk tego tytułu nieco by mnie zmartwił. Jednak nie podczas wizyty Jerzego i wspólnego wędkowania na ostatnim odcinku Redy. Choć uzbrojeni po zęby ochoczo ruszyliśmy na ryby, to już pierwsze spotkania z napotkanymi wędkarzami rozwiały nasze złudzenia. Wszyscy na zero, nie licząc niewielkiej palli, która popełniła samobójstwo. Po chwili wędki już tylko przeszkadzały w spacerze nad rzeką, w poszukiwaniu motywu dla fotograficznego aparatu. Z wycieczki pozostało kilka fotek, ilustrujących wiosenne klimaty Redy w styczniu.