26.01.2015

Zmiany hydrodynamiki Redy



Obecnie trudno o rybę. Wędkarze snują się po Redzie a raczej resztki tych najbardziej wytrwałych. Przyczyn słabych wyników tym razem wypada upatrywać w bardzo niskim stanie rzeki. Wręcz nienaturalnym uwzględniając nieco pośniegówki i opadów, które popłynęły w ostatnim czasie Redą. Przypomina to niżówkę wywołaną kilkoma miesiącami letniej suczy. Woda jest nieomal klarowna, do tego koryto rzeki bardzo skurczone i widać połacie nowej linii brzegowej.

Przyczyną tak niskiego stanu wody prawdopodobnie jest zakłócona hydrodynamika rzeki za sprawą zepchnięcia ogromnych mas wody Zatoki Puckiej ku Zatoce Gdańskiej. Nadbrzeżny pas morza odsłania łachy piachu i plaże, które zwykle zalane są wodą. Przypomina to cofnięcie morza przed nadejściem fali Tsunami. Na ujście rzeki nie napierają fale sztormowych wiatrów oraz masy wody wysokiego lub choćby naturalnego poziomu morza. Wody Redy nie napotykając oporu morza szybko uwalniają hektolitry czyniąc rzekę z każdym dniem co raz płytszą. W takich warunkach z pewnością nie wejdzie nowa ryba a ta już zasiedziała kiepsko lub wcale nie reaguje wszelkie przynęty.

Oczekując jakichkolwiek spotkań trociowo - pstrągowych wiele musi się zmienić. Przede wszystkim kierunki wiatrów, zwiększone opady ale głównie stan i poziom wód Zatoki Puckiej. 

19.01.2015

Reda warunki do wędkowania


Nietypowy, bardzo ciepły styczeń spowodował, że przyroda nieco oszalała. Kwitną wierzby, dla których naturalnym okresem pojawiania się kwiatostanów jest przełom marca i kwietnia. Rybacy z pod orłowskiego Klifu meldują całkowity brak troci na tym łowisku, tłumacząc taki stan rzeczy zbyt ciepłymi masami wody spychanymi południowymi i zachodnimi wiatrami. 



Jest mało prawdopodobne, by jeszcze tej zimy raczyć się takimi widokami

Z pewnością ma to przełożenie na ilość srebrniaków w Redzie, choć nadal zgłaszane są kolejne ryby, spore -  takie ok. 70 cm. Jednak to pewnie trocie, które od dłuższego czasu siedzą w rzece i ostatecznie kuszą się na woblery. Ta przynęta nadal króluje, choć i wahadłówki mają wzięcie. Z błystkami trzeba jednak kombinować, szczególnie z ich wagą zależnie od zmieniającego się poziomu wody. Były dni na 18 - 24 gramowe, teraz raczej 14 - 18 g. wydają się bardziej odpowiednie bo woda opadła.

W tym sezonie gorzej z twisterami, które póki co nie nie cieszą się szczególnym uznaniem troci i tęczaków. Tych ostatnich już prawie nie ma, zostały skutecznie odłowione w pierwszych dniach sezonu ale pojedyncze nadal się trafiają. Pocieszeniem jest odpowiedni stan rzeki budzący nadzieje spotkania ryby. Woda jest nadal dość wysoka ale oczyściła się z deszczowych osadów. Ubyło zielska, dając woblerom więcej pola na skuteczna pracę. Wędkarzy sporo, lecz ze zmiennym szczęściem przemierzają rzekę a ja pośród nich z brakiem owego szczęścia ...

13.01.2015

Reda ... warunki (nie) do wędkowania



Na widok kawałka niebieskiego nieba przyjdzie chyba poczekać do weekendu. Póki co niebo nad Redą jest ołowiane i prawie cały czas pada deszcz. Stan rzeki jest mocno podniesiony a woda raczej nie do łowienia, nawet w dolnym odcinku. Niesie sporo zielska i tego rzecznego i porwanego z łąk a woblery już po krótkim przelocie nie chcą pracować oblepione zieleniną. Gorzej, że spływająca z dorzecza woda zabiera masę osadów z rozmrożonego gruntu, czyniąc rzekę delikatnie mówiąc mocno trąconą a tak po prawdzie to kawa z mlekiem. Jest długo trwająca odwilż a okoliczne pola i łąki rozmyte, podtopione, błotniste, chętnie oddające rzece wszystko jak leci. Jedyne pocieszenie, że wiatr wreszcie cichnie.

Od kilku dni napotkani wędkarze nie zgłaszają żadnego kontaktu z rybą, choć tych wytrwałych nie brakuje. Nadal szukają swojej szansy spotkania z trocią a zachętą jest gruba woda, która w normalnych warunkach, czyli wschodnich i północnych wiatrach mogła by zachęcić srebrniaki do odwiedzenia Redy. Uparcie jednak od tygodni wieje od zachodu, więc póki co szanse są chyba marne. Nad rzeką ścierają się poglądy wyznawców dwóch szkół pogodowych. Jedni zachwyceni stanem rzeki z zapałem czeszą wodę uznając, że brak sukcesu wynika z niewielkiej ilości ryb. Inni kręcą nosem na kolor wody wierząc, że ryb jest sporo tylko siedzą po dziurach i mają w rybim nosie wszelkie przynęty. Na wszelki wypadek daję posłuch obydwu frakcjom i dość regularnie odwiedzam Redę ... wracając o kiju.

08.01.2015

Tęcz ( ak ) owa Reda


Praktycznie można powiedzieć, że w nadmorskim pasie wybrzeża przestało wiać. Korony drzew uginają się jedynie do połowy. U nas się mówi, że porywiście wieje, jak wiatr wyrywa mewom pióra i latają nago. Czyli warunki wędkowania są znośne, poza niezdecydowaną aurą, gdy świt zapowiada barwną poświatą słoneczny dziań a za chwilę nadciągają chmury. Taki też był dzisiejszy poranek ... różowy, tęczowy a raczej  tęczakowy. Już w pierwszych przelotach woblera posadziłem rybę na kiju ale niestety po krótkim holu spadła. Łowię tyle lat i zawsze jestem zaskoczony braniem. To jak tłumaczenie napastnika na polu bramkowym rywala - nie spodziewałem się podania. A niby czego miał się spodziewać - zimnego piwa. 

Szczęśliwie ryba nie była okazała to i żal mniejszy, choć w toni błysnęło sreberkiem Przy obecnym stanie Redy kontakt z pstrągiem lub trocią praktycznie powinien kończyć wędkowanie, bo na drugą okazję jednego dnia trudno liczyć. Jednak dzień długi a poczynione inwestycje w postaci pełnego termosu gorącej kawy ostatecznie skłoniły mnie do pozostania nad wodą. Łaziłem jak reszta z nielicznie wędkujących dziś Kolegów w tą i z powrotem, zmieniając miejsca i woblery i co ???  ... odpowiedź oczywista, jak odzew kolegów na pytanie o kontakt z rybą. 

Mam jednak zwyczaj kończąc wędkowanie odliczać ostatnie rzuty, tak do dziesięciu i w dwudziestym którymś uznanym za dziewiątym, ryba znów mnie zaskoczyła. Tym razem tęczak przywalił tuż pod nogami gdy wobler opuszczał już rzekę a na jego trasie pozostał metr wody. Właściwie szkoda, bo mając 50 cm był upasionym prosiaczkiem i zacięty na długiej żyłce dał by choć namiastkę trociowych emocji a tak przyszło mi wyjąć go z rzeki w rozbryzgach wody.

Jutro też jest dzień, może ten nareszcie srebrny ... jednak patrząc na prognozy pogody zapowiada się widok bezwstydnych mew.



Podbierak trociowy Salix Alba



07.01.2015

Muchowy hol pięknej troci z Drwęcy czyli C&R 2015.




Publikowany materiał zawiera lokowanie produktu Firmy EGO

Możliwość podziwiania holu pięknej troci na muchowym wędzisku, jest niemałą gratką dla miłośników tej metody. Jeśli towarzyszy temu troska o zasobność naszych rzek w ryby łososiowate, wyrażana przez uwalnianie złowionych troci to jestem przekonany, że wielu z Was odnajdzie w tych kadrach prawdziwą radość wędkowania. Zapraszam do obejrzenia filmu oraz do zapoznania się z propozycją udziału w konkursie filmowym ... Poniżej szczegóły konkursu, którego autorem jest Maciek Drosd.



FILM Muchowy hol pięknej troci z Drwęcy 

FILM cz.II


Film i zdjęcie źródło: Facebook
















Od autorów konkursu ... C&R Drwęca, Wel 2015 konkurs
Idea wypuszczania ryb w naszym kraju ciągle kuleje choć u wielu młodych wędkarzy można zauważyć nowoczesne podejście do wędkarstwa, które traktują jako hobby i pasję a nie narzędzie do pozyskiwania rybiego mięsa. Firma Ego zawsze będzie się starać wspierać wszelkie inicjatywy związane z propagowaniem C&R. Mamy porównanie i wiemy jak może wyglądać dobrze administrowany odcinek NO KILL. Na naszych przetrzebionych rzekach często łowimy ryby wcześniej przez nas wypuszczone. Wypuszczenie ryb daje szansę naszemu koledze na cieszenie się holem ryby, która mogła wcześniej skończyć na patelni. Zdajemy sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach wystarczy kilku skutecznych wędkarzy aby wyczyścić zgodnie z regulaminem rzekę z lipieni. Dlatego cieszymy się z możliwości dołożenia cegiełki do super konkursu C&R, którego autorami są dzielni i trzeźwo myślący chłopaki znad Drwęcy.   C&R Drwęca, 2015 konkurs - szczegóły

05.01.2015

Morski tęczak ... czy srebrniak ???


Morski tęczak

Nad rzekami Pomorza sporo się dzieje, szczególnie teraz na początku sezonu. Wody północy odwiedzają nie tylko miejscowi wędkarze ale również goście z głębi Polski a dla części z nich połowy łososiowatych tych wód są często pierwszym doświadczeniem. Pomyślałem, że może warto przybliżyć wizerunek pstrąga tęczowego gatunku, z którymi wędkarskie spotkanie będzie nie tylko ukoronowaniem wyprawy ale powodem zdziwienia. Oczywiście nie z tak małym egzemplarzem jak na zdjęciu ale ten własnie ilustruje ubarwienie morskiego pstrąga tęczowego. Może też uchroni od niewłaściwego korzystania z dziennych limitów - troć 2 sztuki.


Tęczak jako gatunek dwuśrodowiskowy pozostając w rzece zachowa charakterystyczne ubarwienie, od którego pochodzi jego nazwa gatunkowa, natomiast bytując w morzu i okresowo odwiedzając rzekę nabiera cech ubarwienia ryby morskiej. Jest po prostu srebrny z ledwie widoczną tęczowa poświatą w okolicach linii nabocznej. W powyższym zdjęciu praktycznie jej nie widać, ale oglądałem tą rybę "na żywo" i lepszym świetle wyraźnie to tęczowe zabarwienie było widoczne. Piszę o tym, bo dość często zdarza się mylić wędkarzom tak ubarwionego tęczaka ze srebrniakiem troci. Tu jednak wyraźnie brak " krzyżykowatych" kropek, charakterystycznych dla srebrniaka niezależnie od wspomnianych cech. Inną ważną cechą odróżniającą tęczaka morskiego od srebrniaka troci są charakterystyczne kropki na płetwie ogonowej tego pierwszego. Poniżej kilka zdjęć z archiwum ilustrujących zmienne ubarwienie pstrąga tęczowego.


Tęczak hodowlany ... uciekinier


Tęczak hodowlany ... uciekinier, 52 cm


Tęczak, prawdopodobnie uciekinier z hodowli, 50 cm


Tęczak, prawdopodobnie morski. Ta ryba to zagadka bo takie lorbasy pasą się w osadnikach miejscowych hodowli na Redą i czasem trafiają do rzeki. Jednak masa tej ryby i ubarwienie raczej sugeruje morskie pochodzenie - 64 cm.


W powyższym zestawieniu tęczka i srebrniaka troci świadomie użyłem nazwy tej drugiej, jednak pamiętać musimy, że troć jest nazwą zwyczajową a w rzeczywistości jest to pstrąg morski a to kieruje nas do kolejnych dylematów. Generalnie egzemplarze łososiowatych rzek północy potrafią czasem sprawić spory kłopot w odróżnieniu i przydzieleniu nazwy gatunkowej. Podobnie bywa z pstrągiem potokowym, który potrafi praktycznie zatracić czerwone kropki stając się podobnym do kelta pstrąga morskiego. Budowa ciała, ubarwienie to pochodna wielu czynników środowiskowych i trudno ustalić tu schemat pomocny w klasyfikacji. Nawet ten złowiony przeze mnie samiec potokowca, dla jednych pstrągiem nie był, dla innych z niemałym kłopotem zaliczany został do tego gatunku. Początek sezonu - Reda 2015

Chcąc mieć względną pewność wypada uważnie przyjrzeć się całej rybie, zwracając uwagę okres połowu oraz na niuanse ubarwienia i budowę szczególnie głowy. Pominięcie tej analizy prowadzi do nieporozumień a na podstawie poniższych portretów potokowca i kelta, widać jak łatwo o pomyłkę. Jednak dysponując nawet tak częściowym wizerunkiem, można pokusić się rozpoznanie na podstawie proporcji kości głowy, szczególnie pokryw skrzelowych, ale tu odsyłam do literatury bardziej wnikliwych czytelników. To jednak gatunki bardzo plastyczne, zmienne i podane wskazanie jest jedynie jedną z możliwych cech, które możemy brać pod uwagę. Możemy też spotkać się z formą głodową, gdzie proporcje budowy ciała i głowy będą zmienione i wyróżnienie wspomnianej cechy będzie niemożliwe. Do tego dymorfizm płciowy, dlatego nie ma uniwersalnej recepty.


Srebrniak pstrąga morskiego



Kelt pstrąga morskiego


Pstrąg potokowy



Wspomniane ubarwienie bywa podstępnym doradcą. W obu przypadkach występuje mniej lub bardziej wyraźna biała obwódka kropek. Jednak w powiększeniu widać różnicę w samym ich kształcie ...


Tęczak morski ... całkowity brak kropek, widoczne czarne plamki to ubytki łusek


Srebrniak - tu wyraźniej widać kształt kropek w formie gwiazdki, krzyżyka


Kelt - kropki w formie gwiazdki, krzyżyka


Pstrąg potokowy - kropki owalne



To ubarwienie pstrąga potokowego nie pozostawia już wątpliwości





Proponowany opis ułatwiający rozpoznanie gatunku i formy jest oczywiście dużym uproszczeniem, jednak może tak podstawowa wiedza pozwoli nieco łatwiej poruszać się Kolegom w skomplikowanym świecie ryb łososiowatych pomorskich rzek. Tak z przymrużeniem oka funkcjonuje również "ludowy" podział: do 50 cm to pstrąg, 50 - 90 cm troć, powyżej łosoś ...

04.01.2015

Troć 80 cm ... zawody Reda 2015



Pięknym srebrniakiem, 80 cm i 5,5 kg, może pochwalić się Kolega Marcin, zwycięzca tegorocznych zmagań nad Redą. Zawody towarzyskie Koła Reda, rozegrane dziś nad "naszą" rzeką choć zakończyły się zgłoszeniem jednej ryby, jednak jej rozmiary z pewnością zadośćuczyniły uczestnikom. Troć złowiona na ok. 3 - 4 kilometrze poniżej jazu, może zachęci innych wędkarzy by powędrować brzegami Redy, mimo dokuczliwego wiatru i zmiennych warunków pogodowych.


Wypada pogratulować szczęśliwemu łowcy i dodać kilka słów na temat organizacji zawodów. Ich przebieg to towarzyska rywalizacja, w doskonałych humorach i nastrojach. Również tym, którzy wracali o kiju nie brakowało radości ze spotkania Kolegów i możliwości spędzenia tych kilku godzin w świetnym towarzystwie. Na miejscu zbiórki czekał gorący poczęstunek, czyli tradycyjna grochówa z wkładką. Zadbano też by pozostawić po sobie porządek jak na dobrych wędkarzy przystało a ustawiony na tą okazję worek na śmiecie załatwił sprawę. 





03.01.2015

Trociowych chwil nad Radunią c.d. „TROĆ TOMKA”




Trociowych chwil nad Radunią c.d. „TROĆ TOMKA”
Nieco wspomnień ...
Tekst i zdjęcia Jerzy Chmielewski

Mimom tego, że Radunia w 2007 r została bardzo ciężko okaleczona przez (delikatnie mówiąc) ludzką głupotę, gdy spłynęła tonami śniętych ryb, odrodziła się i odradza by dawać wiele radości, tym którzy kochają tę pomorską „księżniczkę”. Dbajmy o nią i jej zdrowie oraz ciągi tarłowe troci.

Z historii rzeki:
"Gdańsk, sierpień 2007 r. KOMUNIKAT  NR  4/07
Zarząd Okręgu PZW w Gdańsku informuje:

W dniu 27 maja 2007 r. w rzece Raduni w miejscowości Straszyn, miała miejsce katastrofa ekologiczna. Masowe śnięcie ryb objęło końcowy, 22-kilometrowy odcinek rzeki, od piętrzenia w miejscowości Straszyn do ujścia do Motławy. Zebrano i poddano utylizacji 9,8 ton ryb. Według szacunków wyginęło do 15 ton ryb. Zginęły ryby, których odtworzenie będzie wymagać 4 do 6 lat racjonalnej gospodarki a węgorza nawet 20 lat.

Z wyceny Pana prof. Jana A.Szczerbowskiego z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie wynika, że straty PZW, jako rybackiego użytkownika wody spowodowane zanieczyszczeniem rzeki i kanału Raduni oraz koszty związane z jej zarybieniem stanowią kwotę 70.200,93 zł. Dodatkowo Okręg poniósł koszty związane ze zbiorem i utylizacją ryb oraz wykonaniem ekspertyzy. Łączne koszty wynoszą 89.148,35 zł. " Żródło: Zarząd Okręgu PZW w Gdańsku




Już w 2012 roku chwile radości doświadczył Tomek który przed wyjściem tego poranka nad rzekę ukręcił specjalną muszkę i udało się … nie była to zbyt duża rybka, kelcik miał 58 cm. Wrócił oczywiście do wody aby w następnych latach mógł przypłynąć w te strony i dać radość komuś innemu, a może znów trafi na Tomka Jak widać nie tylko osławione woblery, blaszki, gumki ale również muszki są skuteczne na raduńskie skarby.


Choć nie unikam spinningu to jednak „muszkarstwo” jest dla mnie najbardziej finezyjną formą wędkowania. Póki co moje trocie z Raduni złapałem na razie tylko obiektywem, mam nadzieję że taka chwila kiedyś nadejdzie i poczuję to „żywe srebro” na muchowym kijku. Pstrągi potokowe owszem były, ale tym innym razem.

Z muchowym pozdrowieniem
Jerzy Chmielewski

02.01.2015

Początek sezonu - Reda 2015



Takimi słowami rozpoczynałem zeszłoroczną relację z otwarcia sezonu na Redzie:

"No cóż, sprawdziła się pierwotna prognoza pogody. Dobrze i źle, bo dzień pochmurny nieco sprzyjał aktywności ryb. Jednak dodatnie temperatury, niski stan wody i niesprzyjające kierunki wiatrów nie zachęciły srebrniaków do odwiedzenia Redy. Tych ryb padło niewiele, właściwie jedna około 50 cm na obserwowanym przeze mnie fragmencie rzeki i grupie około 20 wędkarzy ..."

W tym roku mamy powtórkę tego scenariusza i praktycznie można by zakończyć relację. Pierwszego dnia tegorocznego sezonu złowiono tęczaki w liczbie 3 sztuk, to marne "śledzie", które nawiały z hodowli, największy 53 cm, pozostałe blade chudziaki. Padł był też jeden srebrniak ok 50 cm. Wątpię by ktoś próbował szczęścia na górnym odcinku Redy a jak zam życie większość pogoniła ku "dzikim polom", czyli powyżej rezerwatu "Beka". Nie mam jednak stamtąd żadnych wiarygodnych doniesień, bo hulający wiatr wyleczył mnie z odwiedzenia tej części rzeki. Natomiast grupa napotkanych wędkarzy tradycyjnie trzymała się odcinka poniżej jazu, gdzie i mi przyszło wędkować. 

Dziś nieco dopisało mi szczęście, które w innych okolicznościach można by uznać za wątpliwą przyjemność, bo po kilku godzinach w deszczu i wietrze złowiłem pstrąga potokowego 50 cm. Była to chyba jedyna ryba tego dnia, bo z przerzedzonej od wczoraj grupy napotkanych wędkarzy w liczbie 10 sztuk, nikt niczym się nie chwalił. Jednym słowem sezon zapowiada się tragicznie lub słabo a mimo silnych wiatrów ale wiejących od zachodu, nieprędko doczekamy się nowej porcji srebrniaków, które raczą odwiedzić Redę.

01.01.2015

Inauguracja sezonu 2015 - troć Raduni


Zapewne część z Was czeka na doniesienia z pomorskich rzek. Zatem jako pierwszą proponuję relację i zdjęcia Jerzego Chmielewskiego

Na inaugurację sezonu trociowego 2015 wybrałem się przed południem na miejski odcinek Raduni w Pruszczu Gdańskim. Moim zasadniczym sprzętem nie był spinning ani kijek muchowy lecz aparat. Na wędkowanie przyjdzie jeszcze czas, a chciałem uchwycić te ulotne chwile i klimat tego specyficznego dnia nad trociowymi i pstrągowymi wodami. Każda z pomorskich rzek ma swoją określoną specyfikę, łączy je jedno, srebrne, w czerwone kropki i tęczowe pasy SKARBY, które skrzętnie skrywają w swej toni przed tymi którzy tego dnia chcą je zdobyć. Nielicznym się to udaje, niektórzy czekają na to latami.



Spotkałem do południa niezbyt liczną grupę ok 20 - 25 wędkarzy, wzajemne życzenia noworoczne, pozdrowienia, słowem atmosfera nad rzeką nader przyjacielska. Co niektórzy jeszcze z lekka „trąceni” jak woda w Raduni ale to też jest wliczone w specyfikę tego dnia. Z relacji spotkanych kolegów można było wywnioskować, że na odcinku ok. 3 km. złowiono ok 10 szt Troci, co ważne większość wróciła tam gdzie jest ich miejsce.





Podziwiałem jednego z kolegów który w zwykłych spodniach i gumowych butach stał w nurcie prawie po pas(nie w neoprenach) w lodowatej wodzie bo dostrzegł tam dużą rybę, a przed chwila inny wędkarz wyholował z tej miejscówki samca 74 cm. Ta rybka jest na jednym ze zdjęć. Niestety nie udało mi się trafić na momenty holowanie rybek. Tak to już jest że do pełni szczęścia czegoś tam(nam) zawsze brak. Ważne że byłem, widziałem i z radością przekazuję tę relację.

Z trociowym pozdrowieniem
Jerzy Chmielewski