19.12.2015

Srogi zwierz


Miałem przed laty przyjemność wędkować w łowisku Unichowo (Pomorskie). To woda słynąca z ogromnych karpi i karasi, choć licznie występuje w niej szczupak. Celem naszego pobytu był tego dnia karaś a egzemplarze 1,5 kg nie należały do rzadkości. Kto jednak ze spinningistów wytrzyma dłużej niż pierwsze godziny poranka gapiąc się w spławik lub sygnalizator feedera. Ja nie ... czyli po pierwszych srebrnych prosiaczkach na kiju, ręce rwały się do spinningu. Zostawiłem kolegów grunciarzy idąc szukać spotkania z zębatym. Do wody ruszyły obrotówki, wahadłówki, te najbardziej łowne oraz zaufane i choć mijały chwile najlepszej pory żerowania szczupaków, czyli między godz. 9.00 a 12.00., moich blaszanych smakołyków nie zakosztowała żadna ryba. 

Miałem już dać sobie spokój i odłożyć spinning a opowieści właściciela łowiska o licznych szczupakach włożyć między bajki, gdy nagle delikatne trącenie obrotówki zamieniło się w wyraźny opór. Ryba jednak nie walczyła a ciągnęła się jak flaki z olejem i nic dziwnego bo w zasięgu wzroku oto pojawiła się kupa zielska nawinięta na kłębek obcej żyłki, na której końcu sterczał uwiązany wobler. Oglądam to dziwo i nie przymierzając  - Jaxon, taka stonowana imitacja okonka. Myślę sobie a co mi tam uwiąże to do mojej wędki i zobaczę jak pływa. Pierwszy rzut taki mikry, bo przynęta lekka i ląduje kilka metrów od pobliskiej trzcinki. Pierwsze ruchy korbką kołowrotka ... fajnie pracuje, ostro drgając na szczytówce i nagle bum, solidne uderzenie ryby. Zacięcie, hol i w pierwszym przelocie "znajdy" ląduję ładnego szczupaka. Kilka kolejnych prezentacji Jaxona i kolejna ryba a do końca dnia kilka szczupaków. Opuszczając gościnne Unichowo w ostatnich rzutach ostatecznie urwałem zdobyczny wobler, jednak dobrze go zapamiętałem by przy pierwszej wizycie w sklepie wędkarskim odnaleźć go pod nazwą Holo Select Ferox. 




Pewnie i Wam zdarzyło się podjąć z wody na swoim zestawie przynętę innego wędkarza, który utracił ją wcześniej. Zwykle bywa ona łownym wzorem lub konstrukcją w tym łowisku. Czasem jest to błystka, jak ta wahadłówka podczepiona na moim woblerze ... choć z rzeki wyciągałem już wszelkiej maści wahadła, obrotówki i wobki a nierzadko unikalnej domowej konstrukcji.

Tak to już jest, że zawsze warto przyglądać się na co łowią tubylcy, zarówno w przypadku spinningu jak i muchy. Czasem podobną przynętę odnajdziemy w swoich pudełkach a czasem trzeba zdać się na odrobinę szczęścia jak w opisywanej historii, gdy znaleziony w szczupakowym łowisku wobler bije na głowę Algi i Meppsy, którym tak ufamy. Generalnie z przynętami wyjętymi z wody bywają przedziwne historie a do przypomnienia jednej z nich zapraszam tu:  Pojedynczy, tęczowy dublet

Do produktów Jaxona mam stosunek raczej ambiwalentny, jednak w tym przypadku - czapka z głowy. Przynęta "srogi" bo tak można przetłumaczyć z języka łacińskiego oryginalną nazwę modelu, w pełni oddaje charakter woblera i zwierzęcia, któremu w nomenklaturze przyrodniczej przypisuje się taką nazwę gatunkową (np. Canis ferox - wymarły gatunek wilka północnoamerykańskiego). Praca Feroxa to istna szarża w wodzie gdy pływający wobler dzielnie schodzi w dół a ostro zaznaczony ruch bocznego drgania czyni tę przynętę energiczną i zdecydowaną. Warto dodać o solidnej konstrukcji, zwłaszcza odporności steru na uszkodzenia mechaniczne nie budzi zastrzeżeń i mamy pełny obraz doskonałego woblera.

Tak sobie przypomniałem tamte przeżycia i woblerek Jaxona u progu sezonu trociowego, gdy wzrok błądzi po obwieszonych przynętami półkach sklepów wędkarskich. Choć od lat mam swoich styczniowych faworytów w postaci woblerów "Góral" i "Kenart Dynamic", to jednak warto mieć coś w zanadrzu. 
Góral na Pomorzu
Kenart - Trociowe Last Minute

Szczególnie, że kolejny sezon zapowiada się podobnie jak w ostatnich latach, czyli przy ciepłej wodzie i dodatnich temperaturach powietrza oraz braku śniegu najbardziej prawdopodobnym spotkaniem będzie  tęczak i srebrniak oraz pstrąg potokowy - pewnie w tej kolejności. To dla tych ryb warto nieco poeksperymentować z przynętami, by kapryśna i niesprzyjająca ich żerowaniu zapowiadająca się aura, nie pozostawiła nas o kiju.



Padło zatem na Jaxona a wspomniany charakter pracy Feroxa jakoś pasuje mi do zachcianek ryb styczniowych dni. Niezależnie od przewidywanej, wiosennej pogody, to nadal zima i raczej zawierzę kolorom prowokującym, stąd wybór koloru GT widocznego na tytułowym zdjęciu w przypadku Holo Select Ferox. Również z rozmiarem woblerów nie ma co szaleć, szczególnie w rzekach wielkości Redy a rozmiar 4 -  6 cm wydaje się być optymalnym. Niezależnie może trzeba stonować nieco oryginalne, jaskrawe ubarwienie, dodając np. własnoręcznie wykonane kropki (jak widać powyżej) lub zdać się na propozycję producenta, który oferuje całą gamę deseni i stylizacji woblerów Ferox.

No cóż wędkarze wiedzą, że łapanie króliczka jest tak samo przyjemne jak jego złapanie, zatem nie odmawiajmy sobie przyjemności buszowania w ofercie woblerów. W takim wypadku może ktoś z Was spojrzy łaskawym okiem na ten model podczas przygotowań do nadchodzącego sezonu.

18.12.2015

Świąteczny Odcinek Specjalny



Zwykle opowieść zaczyna się tak ...
Rześki poranek powitał nas mgłą, która ścieliła się po okolicznych polach i łąkach. W tej bajkowej scenerii zmierzaliśmy w kierunku ukochanej rzeki a wschodzące słońce z każdą minutą rozbudzało naszą wyobraźnię. Jednak uprawianie wędkarstwa muchowego nad rzeką jest nielogiczne.

Równie dobrze możemy zamknąć się w łazience ze świeżo zakupionym pstrągiem w formie żywej lub ostatecznie z karpiem wcześniej pomalowanym w czerwone kropki za pomocą lakieru do paznokci żony. Technika połowu muchowego w łazience w zasadzie nie różni się od technik plenerowych, bo ostatecznie chodzi o przesuniecie po dnie kawałka ołowiu owiniętego w wełnę, z punktu A do punktu B. Rzecz jasna przewagę w organizacji domowego łowiska mają zwolennicy sobotniej kąpieli w wannie, natomiast posiadacze kabin prysznicowych mogą zafundować sobie szum rzeki. Sobota jest dniem odpowiedni a nie jest terminem kłopotliwym, bo dzieci myć się nie lubią a żona myje głowę u fryzjera. Zatem odstępując od rytuału własnej kąpieli mamy już łowisko.

Łowisko to nie podlega presji, bo jest wyłącznie i w całości do naszej dyspozycji. Też się nie nachodzimy oszczędzając w ten sposób buty do brodzenia, które mogą się jeszcze przydać, na okazję wyjścia do znajomych, na wesele córki lub pierwszą komunię syna. Właściwie nawet nie musimy mieć wędki i linki muchowej bo i po co, skoro zamachnąć się nie ma gdzie, zresztą jak na większości rzek. Wystarczy sama żyłka, co odpowiada wynikom najnowszych badań nad technikami połowu muchowego. W wersji dla zawodników możemy pokusić się o inwestycję w dwa pstrągi mały i duży. Na przemian mierzyć je sobie a nawet zapisywać wyniki w stosownej tabelce na podręcznym papierze toaletowym.

Urządzając odcinek specjalny w domu w reszcie unikniemy kłopotliwych pytań małżonki, czy aby na pewno byłeś na rybach, bo Kowalski przywiózł siatę leszczy, a ty ..? Nie ponosimy też strat w przynętach bo wanna jest łowiskiem bezzaczepowym a jako że z domu się nie ruszamy, ryzyko kradzieży sprzętu jest minimalne. Miłym akcentem może być gumowa kaczuszka, byle za bardzo się nie panoszyła lub kumkanie żab z magnetofonu ale właściwie po cholerę skoro nad rzeką i tak nas irytują.

Dla poprawy nastroju możemy chwilowo suszące się skarpetki zastąpić widoczkiem jesiennego Sanu ale też niekoniecznie, bo kto ma czas rozglądać się po chaszczach jak trzeba patrzeć pod nogi. Niewielkim kłopotem może być apatia pstrąga w wannie i brak chęci do współpracy ale ostatecznie możemy wykonać tzw. szarpaka, potraktować go prądem z lokówki, lub przeczesać wannę siatką do włosów żony ... a jeśli to nie pomoże zawsze możemy wyjąć z wanny korek.

Na koniec obowiązkowe zdjęcie z dopiskiem, ryba wróciła do wody. Wszelkie przycinki czy miałeś mydło i ręcznik, niezależnie jak głupie jest to pytanie w tych okolicznościach, możemy spokojnie puścić mimo ucha, bo sukces murowany.

12.12.2015

Przyjaciel


Tekst i zdjęcia: Kazimierz Żertka

Tak. Znamy się już rok - jak ten czas leci. Szybko leci. Czasem odnoszę wrażenie, że im człowiek jest starszy, tym czas szybciej umyka. Czy rok znajomości to już przyjaźń, czy może tylko zauroczenie? Sami osądźcie.

Początek jak to zwykle bywa, nie był łatwy. Opowieści znajomych z reguły trochę ubarwiają rzeczywistość i tak też mogło być w tym przypadku. Pierwsze wrażenie - delikatność, nawet można by przekornie powiedzieć - zniewieściałość. Kruchość jakby choinkowej bombki a przecież mieliśmy się razem zmierzyć z wyzwaniem zarośniętych rzeczułek pstrągowych. Kto łowił kiedykolwiek w rzece typu górna Łeba ten wie o czym piszę i wie również, że dobry przyjaciel to połowa sukcesu. Taki pewny, nieodpuszczający, na którym jeśli zachodzi potrzeba - można się wesprzeć a i pomoże odgonić ujadającego psiaka. Byłem pełen obaw podczas naszej pierwszej pstrągowej wyprawy. Czy podoła? 

Już na wstępie zaskoczył mnie swą elastycznością, jakby w pewien sposób odgadywał moje myśli. Z godziny na godzinę nieco mężniał w moich oczach. Czy było to podlizywanie się starszemu koledze? 

Pogoda tego dnia nie rozpieszczała, wiało. Pochmurny, mglisto-siąpiący poranek na początku lutego. Ni to zima, ni to wiosna, woda ciemna, ołowiana, podniesiona, leniwie przesypująca piasek i zbutwiałe liście od burty do burty. Rozpoczęliśmy na ostro, od ślajzura i pijawki. Parę trąceń i cała masa zaczepów, sporo nerwowej szarpaniny, jakby ktoś, ot tak złośliwie pozastawiał pułapki. Z ulgą wstąpiliśmy do leśnego odcinka gdzie zawsze było trochę przytulniej, pomimo urywanego szumu wiatru w koronach bezlistnych drzew i chlupotu błotnistych kałuż pod nogami. Rzuty jednak z uwagi na brak wiatru były łatwe, sprawiały przyjemność. Można było się zatracić, zjednoczyć w jeden nerw: przynęta - linka - wędka.

Miło było na niego patrzeć, jak zwiewnie rzuca i jak z każdym drgnięciem oddaje ruch streamera w głębinie. Pewne przytrzymanie zlało się z zacięciem. Wędka przeszła z akcji szczytowej w tężejącą z każdą chwilą parabolę, bo i ryba była słusznych rozmiarów. Mimo bezzadziorowego haka tęczak nie dał rady wytrząsnąć przynęty. Piękny, zasiedziały, srebrzysty uciekinier wypasiony na tutejszych tłuściutkich kiełbiach. Podebrałem. Uśmiech sprawił, że w ten posępny, ponury dzień na chwilę niemal zaświeciło słońce. Obaj poczuliśmy, że się sprawdził, że pokazał, na co go stać! Że potrafi!. Przyznaję, że zadziwił mnie. Mimo pierwszych wątpliwości, polubiłem go. Staliśmy się nierozłączni.

Przyszła wiosna, rozmarzenie. Podziwiałem jego lekkość mokrej muchy pośród rozkwieconego jestestwa. Pierwsze jętki, chruściki. Sucha mucha? Mimo pewnej ociężałości dawał radę. Poznałem się na nim. Nie był stworzony do suchej muchy, ale nie odstawał. Dla laika był porównywalny z najlepszymi. Rzucał książkowo. Jednak przyznaję, że mokra mucha była jego żywiołem... tu wyprzedzał wielu. Mistrzostwo urzekające, a szkoda, bo technika na pewno niesłusznie zaniedbana. Jest jednak w tym okresie - bezkonkurencyjna. Ćwiczy oko, słuch i szybkość. Uczy dokładności, staranności, wprawia rękę i przywraca szacunek do muszkarstwa. 

Można by przekornie napisać, że to nie sztuka wejść z nimfą rybie na głowę i ją złowić. Nasza nonszalancja wzięła się poniekąd z połowu lipienia. Pstrąg został na tyłach, otoczony z racji nielicznego występowania aurą tajemniczości. Ktoś kiedyś stwierdził, że łatwiej jest złowić pstrąga niż lipienia, ale nauce połowów pstrągów poświęcić należy o wiele więcej czasu. Może dlatego, że przypisana pstrągowi sztuka związana z mokrą muszką też nosi w sobie tajemnice?




Lato rozleniwia, prawda? Tegoroczne lato wręcz roztapiało najtwardszych. Ciepła woda zachęcała, ale co najwyżej do zabawy z krasnopiórkami czy okoniami na granicy trzcin. Lekkie, delikatne zestawy z wygodnej łódki, czy też bezpośrednio z wody nie robiły na nim żadnego wrażenia, również kruche pyski okoni nie sprawiały żadnej różnicy. Był na swój sposób bezkompromisowy, nawet w starciu z podrośniętym szczupakiem. Jeszcze tego nie wiedział ale wtedy przygotowałem dla niego najtrudniejsze wyzwanie. W tym starciu niejeden już poległ. Nie każdy jest stworzony do takiej próby sił. Dotychczas udowodnił, że znieść potrafi wiele, że ze zniewieściałego chucherka stał się męski ... ale czy gotów jest być żołnierzem sił specjalnych?




Brzana. Tu żarty się kończą. Przypon rzadko schodzi poniżej 0.18 mm. Tu jest gruby nurt, gruby zwierz i najczęściej trudna, nieustępliwa walka. Osobiście już dawno pokochałem brzany, niedługo nasza znajomość nabierze wymiaru pełnoletności. Wielu znajomych, przyjaciół odpuściło. Bo łowienie to trudne, wymagające specjalizacji przynęt, metod, sprzętu, często okupione nadwerężeniem zdrowia czy ekwipunku. Martwiłem się o niego. Podjął jednak rękawicę. Oboje stanęliśmy w nurcie.

Panująca tegoroczna niżówka poddała w wątpliwość wiele kanonów połowu brzany. Zupełnie nietrafione były imitacje raków, zaś o dziwo powróciły do łask imitacje hydropsyche czy też widelnicy. Niezłe były imitacje białych robaków i czarne nimfy imitujące drobne pijawki. Mimo wszystko - działo się. Połowy rozpoczęliśmy delikatnie, zresztą samo szukanie brzan było niezłym wyzwaniem. Rozbrykane 50-tki, mimo mojego sceptycyzmu nie zrobiły na nim najmniejszego wrażenia. Za to pewnego dnia mnie rozczulił.



Brzana była rosła, silna, całe 77 cm mięśni. Zaskoczył mnie swoją "zimną krwią". Był wyważony lekkością i ufny siły swojej paraboli. Nie stękał, nie "leciał na pysk", nie udawał "zmęczonych rąk". Był w tym magicznym momencie jednym żywiołem z rybą! Szara myszka stawała się diamentem. Kupił mnie tym! Już wiedziałem, że znalazłem przyjaciela na dobre i złe, że pójdzie ze mną w najtęższe chaszcze i zawsze da radę!

Jesień była przedłużeniem lata więc i polowanie na brzany trwało w najlepsze. Kolejne ryby tylko doskonaliły doskonałość ale czekało nas jeszcze jedno wyzwanie. Też trudne ale wymagające zupełnie czegoś innego. Brzany już odpuszczały, schodziły na zimowiska, brały coraz rzadziej. Częściej za to przyłowem były lipienie.




Powiecie: Lipień?! A co to za wyzwanie? Wszak to ryba towarzyska, łatwa! Może i tak, ale np. na Sanie. W moich polsko-czeskich łowiskach połów już tak prosty nie jest. Lata praktyki wskazywały ciężką nimfę jako siatkę na ryby i poniekąd wciąż tak jest. Jednakże można zauważyć, że jak każde zwierzę lipień też się uczy i o ile wczesną zimą (o ile przepisy na to pozwalają) faktycznie grubego lipienia najłatwiej złowić właśnie na dolną nimfę, to już w szczycie sezonu najskuteczniejsza jest lekka nimfa pod prąd. Od zawsze sprawiała mi wiele radości i przynosiła mi piękne ryby.


Także teraz przyjaciel, bo tak go już chyba mogę nazwać, dawał radę a nawet wyróżniał się i wyraźnie kpił wraz ze mną z tzw. "antenkowców" Współczuliśmy obaj szczerze muszkarzom noszącym po dwie a nawet, jak co poniektóre "kombajny" po trzy rozłożone muchówki. Ta presja czasu zabija, zwłaszcza gdy rozplątuje się splątane zestawy! Obaj uznaliśmy, że nasza uniwersalność jest bezcenna. Muszkarstwo to przecież nie tylko zacięta ryba, to cała ta otoczka, klimat, światopogląd wręcz, wielowymiarowość doznań.

Tak minął nam rok. Czy to przyjaźń czy zauroczenie? 
To już przyjaźń na długie lata. Poznajcie mojego przyjaciela: to muchówka EGO 2+1

Wędki jednoręczne EGO 2+1 (RD-DA9056)

Pozdrawiam! 
Kazek Żertka  

10.12.2015

List otwarty do Prezesa Zarządu Głównego PZW ... drodzy czytelnicy

Jako że list otwarty do Prezesa Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiego w sprawie możliwych nieprawidłowości podczas rozgrywanych w tym roku XXXIX Mistrzostw Polski Seniorów i XVII Mistrzostw Polski Juniorów w Wędkarstwie Muchowym na rzece Łupawa ma charakter jak wyżej, czuję się w obowiązku opublikować treść korespondencji z ZG PZW w przedmiotowej sprawie. List, o którym mowa opublikowany został na stronie internetowej ZG PZW i tam uzyskaliśmy odpowiedź od Rzecznika prasowego PZW w imieniu Kolegi Prezesa Dionizego Ziemieckiego - cytuję:

" Szanowny Panie,
Dziękujemy za zwrócenie uwagi, iż mogło dojść do złamania przepisów polegających na punktowaniu niewymiarowych lipieni w trakcie XXXIX Mistrzostwa Polski Seniorów i XVII Mistrzostwa Polski Juniorów w Wędkarstwie Muchowym rozegranych na rzece Łupawa w dniach 9-11 października 2015 r.
Ponieważ z zamieszczonej tabeli wyników nie można wywnioskować, czy miał miejsce przypadek mierzenia i punktowania niewymiarowych ryb, Zarząd Główny zwrócił się do Głównego Kapitanatu Sportowego o przedstawienie pisemnych wyjaśnień i ustosunkowanie się do powyższych zarzutów.
W załączeniu pismo  ZG PZW do GKS. 
Z poważaniem
Prezes ZG PZW
Dionizy Ziemiecki" ... koniec cytatu.

Ponieważ z naszej strony zrodziły się wątpliwości co do trybu postępowania, w odpowiedzi sugerujemy co następuje:

"Szanowny Panie Prezesie,

Dziękuję za udzielenie odpowiedzi.  
Pozwoli Pan, że w swojej odpowiedzi będę używał liczby mnogiej, ponieważ w przedmiotowej sprawie, oprócz części środowisk wędkarskich, zaangażował się też szereg pozarządowych organizacji ekologicznych i przyrodniczych. Opierając się na informacjach docierających od obserwatorów i uczestników MMP 2015 – bezpośredni organizator tych Mistrzostw miał pozwolić na połów ryb niewymiarowych, ustalając dla lipienia europejskiego wymiar w granicach 25-30 cm. Według tabeli wyników – "Innych ryb", czyli tych punktowanych dodatkowo poza wymiarowymi lipieniami, zostało złowionych 1 529  sztuk, z których gros zapewne stanowiły lipienie niewymiarowe. Przypominamy, że lipień europejski jest wymieniony w międzynarodowej Czerwonej Księdze jako gatunek narażony na wyginięcie, a więc obchodzenie się ze stadiami młodocianymi tej ryby powinno być wyjątkowo ostrożne.

W związku z powyższym istnieją podstawy do sądzenia, iż mogło dojść ze strony bezpośredniego organizatora do naruszenia obowiązujących przepisów prawa publicznego i związkowego. Dlatego uważamy, że wysokie prawdopodobieństwo zaistnienia złamania prawa kwalifikuje sprawę do rozpatrzenia przez Rzecznika Dyscyplinarnego, a nie przez Główny Kapitanat Sportowy, tym bardziej, że w jego składzie znajduje się osoba, która do tej pory opowiadała się publicznie za punktowaniem ryb niewymiarowych.

Z poważaniem Artur Buczkowski"

Polski Związek Wędkarski - Zasady Postępowania Dyscyplinarnego

Postępowanie przygotowawcze

Postanowienie Rzecznika o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego skutkuje przesłuchiwanie świadków, gromadzenie dokumentów, żądanie od władz i organów Związku odpisów i kopii uchwał, protokołów oraz innych dokumentów, mających znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, Powoływanie biegłych, Przeprowadzenie wizji lokalnej, Wykonywanie innych czynności, zgodnych z przepisami Statutu PZW i Regulaminu, zmierzających do wyjaśnienia sprawy. 

POLSKIEGO ZWIĄZKU WĘDKARSKIEGO

Z treścią korespondencji w oryginale można zapoznać się: 


Dla porządku rzeczy publikujemy pismo ZG PZW do GKS


05.12.2015

List otwarty do Prezesa Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiego, Kolegi Dionizego Ziemieckiego

Szanowny Kolego Prezesie,
w imieniu własnym oraz części społeczności wędkarskiej oraz wybranych organizacji ekologicznych wyrażam obawę, iż mogło dojść złamania przepisów, zasad etycznych oraz ducha Fair Play, czyli krótko mówiąc do punktowania niewymiarowych lipieni oraz ukrywania tego faktu przez fałszywy zapis w protokołach wyników zawodów, co prawdopodobnie miało miejsce w trakcie XXXIX Mistrzostwa Polski Seniorów i XVII Mistrzostwa Polski Juniorów w Wędkarstwie Muchowym.  

Z komunikatu ogłoszonego przed tymi Mistrzostwami wynikało, że " … Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego w Słupsku zawiadamia, że w dniach 09 - 11 października 2015 r. na zlecenie Zarządu Głównego PZW na rzece Łupawa od miejscowości Łupawa do miejscowości Damno odbędą się Mistrzostwa Polski seniorów, oraz od miejscowości Drzeżewo do miejscowości Zgojewo - Mistrzostwa Polski juniorów w Wędkarstwie Muchowym”.

Jeżeli potwierdziłyby się napływające do nas informacje, to postępowanie organizatorów, sędziów obserwatorów i uczestników Mistrzostw Polski stoją w jawnej sprzeczności ze stanowiskiem Zarządu Głównego PZW wyrażonym w uchwale 67 oraz okólniku L.dz. Sport-32/2015 z dnia 29.06.2015 r. rozesłanym do wszystkich Biur ZO PZW, której podstawą były opinie  Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz stosownych Urzędów Marszałkowskich.

Z ubolewaniem musimy stwierdzić, że podczas wspomnianych Muchowych Mistrzostw Polski, prawdopodobnie doszło do naruszenia prawa cywilnego, związkowego oraz karnego, poprzez świadome i celowe wpisanie do tabeli wyników (pod pozycją "Inne ryby”) niewymiarowych lipieni w miejsce określonych regulaminem zawodów: pstrągów tęczowych, pstrągów źródlanych, płoci, jelców oraz jazi. Wynika to z relacji świadków tej imprezy, m.in. zawodników, w tym „kadrowicza”, który publicznie przyznał się, że " … jedyną zaliczaną do punktacji rybą Mistrzostw był lipień” (poniżej jego pisemna relacja zamieszczona na ogólnopolskiej witrynie internetowej www.facebook.com), FB Fly Fishing Team Poland

Wysokie prawdopodobieństwo zaistniałej sytuacji skłoniło nas do zwrócenia się do Marszałka Województwa Pomorskiego o informację, czy stosowna zgoda na obniżenie wymiaru ochronnego lipienia na czas trwania wspomnianych Mistrzostw została wydana (treść wniosku i odpowiedź poniżej).

Jeśli powyższe fakty znajdą potwierdzenie w postępowaniu wyjaśniającym, które mamy nadzieję podejmie Zarząd Główny PZW, to staniemy wobec faktu wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec osób, które się do tego przyczyniły.

W tym miejscu pragniemy przypomnieć, że do tej pory dochodziło do różnych prób pokrętnego omijania obowiązujących przepisów ustawowych, tłumacząc to rzekomymi odłowami kontrolnymi przy pomocy wędek w trakcie masowych zawodów muchowych, aż po jawne wypowiedzenie nieposłuszeństwa wobec wspomnianych instytucji, m.in. przez Kolegę Piotra Koniecznego, wchodzącego w skład Głównego Kapitanatu Sportowego, który nie tylko był autorem wspomnianych działań, ale autorem butnej wypowiedzi w rodzaju: 

"… jestem za punktowaniem ryb niewymiarowych. Tak jak jestem za łowieniem ryb w ogóle. Oczywiście ma to wiele uwarunkowań i dotyczy sytuacji na Sanie. Negowanie możliwości łowienia ryb niewymiarowych jest negowaniem wędkarstwa jako takiego a ja myślę łowić ryby do końca życia" (wypowiedź na Forum ZG PZW z dnia  24 września 2015 roku.)
 Polski Związek Wędkarski - Forum

Stoimy zatem na stanowisku, że wszelkie decyzje ZG PZW oraz wspomnianego Ministerstwa i Urzędów nie zamknęły drogi organizatorom, sędziom i uczestnikom zawodów wędkarskich do łamania przepisów prawa w tym zakresie. Okazać się bowiem może, że mamy do czynienia z kolejną próbą ominięcia prawa, czyli nazywając rzeczy po imieniu – oszustwem w sposobie zapisywania wyników zawodów wędkarskich. 

Pragnę też zwrócić uwagę, że w wyniku takiego postępowania Polski Związek Wędkarski stanąć może wobec zainteresowania sprawą przez Organizacje pozarządowe w tym ekologiczne, które posuwając się dalej w interpretacji prawnej opisywanego procederu podczas w/w Mistrzostw Polski, skłonne będą sięgnąć nie tylko po zapisy prawa cywilnego i związkowego ale również po Kodeks karny. A to za sprawą zastosowania Art. 271  - Poświadczenie nieprawdy w przypadku organizatorów, Art. 273 - Użycie poświadczeń nieprawdy, w przypadku uczestników.

Nie wiem jaka musi być jeszcze miara skandalu, łamania prawa i bezkarności osób które mogły się do tego przyczynić, skoro oszustwo mogło stać się podstawą do rozegrania Mistrzostw Polski w Wędkarstwie Muchowym, imprezy tej rangi i to przy milczącej aprobacie startujących w niej zawodników. Na to ostatnie pytanie, jak i pozostałe zawarte w treści niniejszego Listu otwartego, oczekujemy stanowiska i odpowiedzi od Kolegi Prezesa ZG PZW w Warszawie.

Poniżej linki oraz kopie dokumentów w sprawie:




z Muchowych Mistrzostw Polski Seniorów rozegranych w dniach 9-11.10.2015 r.
na rzece Łupawa w miejscowości Ustka zorganizowanych przez PZW Słupsk
.
Cytuję: "MUCHOWE MISTRZOSTWA POLSKI 2015
W dniach 09-11.10.2015r. na rzece Łupawa odbyły się XXXIX Mistrzostwa Polski seniorów i XVII Mistrzostwa Polski juniorów w wędkarstwie muchowym. Mistrzostwa rozegrano zgodnie z ZOWS i RAPR, a jedyną zaliczaną do punktacji rybą był lipień.
Łukasz Ostafin autor



SKŁAD KOMISJI SĘDZIOWSKIEJ XXXIX MISTRZOSTW POLSKI SENIORÓW I XVII MISTRZOSTW POLSKI JUNIORÓW W WĘDKARSTWIE MUCHOWYM:

Sędzia główny:                       Józef Jeziorski
Z-ca sędziego głównego:            Józef Janowski
Sędzia sekretarz:                   Bogumił Stadler
Sędziowie sektorowi:     
Stanisław Szymański
Roman Sil
Bartosz Tołoczko
Artur Wysocki


Dopełniając rzetelności, poniżej treść pisma i odpowiedź - Marszałek Województwa Pomorskiego, w związku z Obniżeniem wymiaru ochronnego lipienia europejskiego, podczas Mistrzostw Polski seniorów i juniorów w Wędkarstwie Muchowym rozegranych na rzece Łupawa w dniach 09-11 października 2015 roku.


Pan Mieczysław Struk
Marszałek Województwa Pomorskiego
 Urząd Marszałkowski
Województwa Pomorskiego
ul. Okopowa 21/27
80-810 Gdańsk
2015.10.11.

Dotyczy: Obniżenia wymiaru ochronnego lipienia europejskiego, podczas Mistrzostw Polski seniorów i juniorów w Wędkarstwie Muchowym rozegranych na rzece Łupawa w dniach 09-11 października 2015 roku.


            Szanowny Panie Marszałku!

Na zlecenie Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiego w Warszawie –  Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego w Słupsku w dniach 09 - 11 października 2015 roku zorganizował na rzece Łupawa Mistrzostwa Polski seniorów oraz juniorów w Wędkarstwie Muchowym.
Organizator ustalił, że do punktacji będą zaliczane następujące gatunki ryb: lipień europejski, pstrąg tęczowy, pstrąg źródlany, płoć, jelec i jaź.
Do niedawna, dla punktowanych ryb, organizatorzy wielu tej rangi zawodów samowolnie ustalali długość poniżej wymiaru ochronnego określonego w Rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie (Dz. U. z 2001 r. Nr 138, poz. 1559, z późn. zm.).
 Pomimo stanowiska Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi Departamentu Rybołówstwa wyrażonego w piśmie z dnia 05.02.2004 r. znak: RYBlrśl0221/MWI/439/04 (w załączeniu) oraz okólnika Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiego w Warszawie L.dz. Sport-32/2015 z dnia 29.06.2015 r. (w załączeniu), nadal dochodzi do obniżania przez organizatorów zawodów wędkarskich wymiarów ochronnych dla ryb, szczególnie z rodziny łososiowatych, w stosunku do tych wymiarów, które wynikają z Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb, z kolei opartego na ww. akcie wykonawczym do ustawy  z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym (Dz. U. z 2009 r. Nr 189, poz. 1471, z późn. zm.).
Dla określenia powszechnie obowiązujących wymiarów ochronnych ryb, na podstawie art. 21 ustawy o rybactwie śródlądowym, upoważniony jest wyłącznie minister właściwy do spraw rolnictwa działający w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw środowiska, natomiast na podstawie art. 17 ust. 1. tej samej ustawy – marszałek województwa może zezwolić na połów ryb poniżej wymiaru ochronnego. Pozwolenie takie wydaje się w szczególnie uzasadnionych przypadkach na podstawie przepisów o postępowaniu administracyjnym.
Ze znanych nam przypadków, odmowę udzielenia takiego zezwolenia wydał swoją decyzją znak: RO-II.7143.1.3.2015.AU z dnia 04.03.2015 r. Marszałek Województwa Małopolskiego (w załączeniu).
W związku z powyższym prosimy o informację, czy na czas rozegrania tegorocznych Mistrzostw Polski seniorów oraz juniorów w Wędkarstwie Muchowym, zostało wydane przez Pana zezwolenie na połów wędkarski lipieni europejskich, poniżej ich ustawowego wymiaru ochronnego.