21.02.2016

Nie wstyd Panu, Panie Prezesie ... post scriptum

Ponieważ temat jest przedmiotem przedruków na inne portale, niektórzy Koledzy mogą pogubić się nieco w sprawie. Zwłaszcza, że towarzyszyły jej liczne pisma i odpowiedzi urzędowe, które choć dostępne na moim portalu, rozproszone są po wielu wątkach.

Rzecz połowu i punktowania niewymiarowych ryb na zawodach wędkarskich (muchowych), choć wygląda na zagmatwaną w istocie jest banalnie prosta. Szczególnie gdy mówimy o lipieniu, rybie wyjątkowo głupiej i łatwej  do złowienia, zwłaszcza mniejsze (niewymiarowe) egzemplarze. Natomiast taka zdobycz daje dużą pulę punktów ( 300 punktów za sztukę.) i podczas zawodów startujący z premedytacją poławiają niewymiarowe ryby, stosując w tym celu odpowiednie przynęty, techniki i wybierając miejscówki z taką populacją.

Od lat w tej sprawie trwały burzliwe dyskusje ze środowiskiem sportowców, wreszcie pod naciskiem społeczności wędkarskiej, urzędów i ministerstw, ZG PZW uległ i jak się wtedy wydawało, postawił się Głównemu Kapitanatowi Sportowemu a raczej zasłużonemu działaczowi, Panu Piotrowi Koniecznemu, wydając słynną uchwałę 67 oraz okólnik L.dz. Sport-32/2015 z dnia 29.06.2015 r. rozesłany do wszystkich Biur ZO PZW, zabraniającą punktowania ryb niewymiarowych na zawodach.

Jak się okazało, klan zawodniczy nie pogodził się z tą decyzją i jak się może okazać znalazł sposób jej ominięcia przez oszustwo, dokładniej mówiąc przez fałszowanie wyników zawodów w tym Mistrzostw Polski w Wędkarstwie Muchowym, przez wpisywanie w rubrykę ryby inne - niewymiarowych lipieni. Mało tego, jak wynika z relacji świadków, organizatorzy poinformowali startujących o takim sposobie punktowania, czyli możliwości celowego i świadomego połowu niewymiarowych lipieni a ci zgodzili się na udział w oszustwie i przestępstwie. W tej sprawie bezskutecznie domagamy się stanowiska ZG PZW, który do tej pory milczy, oczekując jak się domyślamy na stanowisko GKS.

20.02.2016

Nie wstyd Panu, Panie Prezesie Zarządu Głównego PZW

Nie wstyd Panu, Panie Prezesie Zarządu Głównego PZW, że w ramach organizacji, której Pan przewodzi notorycznie łamane jest prawo a grupa "sportowców" i "działaczy", która się tego dopuszcza pozostając bezkarna, zmusza do nadzoru przebiegu zawodów muchowych przez służby, instytucje oraz urzędy, czyli struktury pozazwiązkowe. Czy tak ogromna organizacja jak PZW, nie potrafi w ramach własnych struktur zadbać o przestrzeganie prawa ?.

Jedni nazwą to zamiataniem sprawy pod dywan, inni dziurą w wodzie. Jak na rzecz nie patrzeć, to kolejny raz mamy do czynienia z unikiem Zarządu Głównego PZW. Taką już mamy związkową praktykę, że niewygodna prawda, oczekiwane odpowiedzi w sprawie, stanowisko ZG PZW nie ujrzą światła dziennego. 

Przypomnę tylko, że dnia 5 grudnia 2015 roku zwróciłem się do Prezesa Zarządu Głównego PZW w formie opublikowanego listu otwartego w sprawie podejrzenia popełnienia wykroczenia a dalej naruszenia prawa - Art. 271 KK  - Poświadczenie nieprawdy w przypadku organizatorów, Art. 273 KK - Użycie poświadczeń nieprawdy, w przypadku uczestników. Rzecz dotyczyła wbrew związkowym zakazom i literze prawa punktowania ryb niewymiarowych oraz ukrywania tego faktu przez fałszowanie wyników zawodów, podczas rozegranych w dniach 09 - 11 października 2015 r. na zlecenie Zarządu Głównego PZW na rzece Łupawa od miejscowości Łupawa do miejscowości Damno Mistrzostw Polski seniorów, oraz od miejscowości Drzeżewo do miejscowości Zgojewo - Mistrzostw Polski juniorów w Wędkarstwie Muchowym”. List otwarty do Prezesa Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiegoy

Już 9 grudnia 2015, do Głównego Kapitanatu Sportowego, Pan Prezes ZG PZW zwrócił się o pilną odpowiedź i zajęcie stanowiska w powyżej sprawie. W tamtym czasie wydawało się, że wystarczy dość determinacji i odwagi działaczy by sprawę wyjaśnić i poinformować społeczność wędkarską oraz opinię publiczną o wynikach postępowania wyjaśniającego. Niestety do dnia dzisiejszego panuje błoga cisza, pewnie w nadziei, że sprawa pójdzie w zapomnienie lub przyschnie. 

Stojąc wobec kolejnego sezonu muchowego i następnych zawodów wędkarskich, których organizatorami będą ci sami "działacze", którzy prawdopodobnie dopuścili się wspomnianych wykroczeń i łamania prawa a co gorsza oszustwa wypaczającego wynik sportowy, nadszedł czas by ich kolejnym poczynaniom zaczęły przyglądać się organa kontrolne. Do czego już doszło w sporcie muchowym, skoro przebieg rywalizacji musi odbywać się pod nadzorem stróżów prawa. Czy przy każdym organizatorze i zawodniku będzie musiał stać policjant? 



14.02.2016

Sreberko od Kenarta


Pośród woblerów Fox o rozlicznych barwach i deseniach odnalazłem skromnego, srebrnego szaraka. Mimo, że moje pudełko wzbogaciło się ostatnio o wiele sprawdzonych wzorów firmy Kenart, jednak dziś jakoś mi pasował srebrny lisek. Fox to przynęty pracujące płycej od modelu Dynamic, co przy obecnie niższej wodzie zdaje się być odpowiednim wyborem. 


Praktycznie od początku tegorocznego sezonu po raz pierwszy zajrzałem na dolny odcinek Redy. Trochę w górę, trochę w dół od mostu mrzezińskiego. Wędkarzy początkowo niewielu. Z biegiem dnia jednak co raz więcej, bo pogoda mimo groźnych prognoz ostatecznie ustabilizowała aurę. Nie padało i nie wiało a na ostatnim dostępnym odcinku, gdzie rzeka płynie regularnym korytem, otoczona z jednej strony niewysokim wałem, wiatr potrafi być dokuczliwy. Pewnie wieść o pokaźnym srebrniaku, którego złowiono kilka dni temu, zorganizowała wędkarską frekwencję. 

No cóż ... ja też szukałem ryby tych rozmiarów i jak zwykle Reda obdarzyła mnie jedynie trociowym podrostkiem. Ważne, że nowy wobler się sprawdził i będzie jak znalazł podczas kolejnych wypraw. Przyglądałem się długo pracy tego woblerka w polaroidach i na oko i muszę przyznać, że w tym ubarwieniu, wielkości i charakterze migotliwej i dość agresywnej, ogonowej pracy doskonale imituje małą płotkę, uklejkę lub jak kto woli, czyli rybkę mozolnie zmagającą się nawet z powolnym nurtem. Jednym słowem, gdybym był trocią też bym ją  zjadł.


Nad rzeką nieśmiałe oznaki wiosny. Górą idą gęsi na przelotach a dołem futrzani melioranci próbują zadomowić się nad Redą. Teraz łowi się w miarę komfortowo i nie spieszno mi do wiosny. Przy zwykle obleganej rzece tłoku nie ma, no może poza koronnymi odcinkami typu jaz w Ciechocinie. Wędkarze już tak nie biegają po rzece, poruszają się wolniej, starannie i cierpliwie obławiają wybrane miejscówki. Można zatem zaszyć się na kawałku rzeki, by szukać swego szczęścia, testować woblery lub wytrzymałość nerwową troci.


Jak widać poniżej, nie tylko mój Fox polował dziś na rzeką. Naturalni domownicy otoczenia Redy również posilają się "owocami" rzeki. Tym razem padło na jakiegoś ptasiego nieszczęśnika a zwolennicy połowu na muchę mogli przy okazji zasilić pudło z materiałami muchowymi.