30.04.2016

Nimfa jętki majowej


Autor tekstu oraz much ... Kazimierz Żertka

Jętka majowa. Dla wielu muszkarzy to mistyczny owad, dla jednych - uczta łowienia na suchą muchę, dla innych (ciężkonimfowców) - jej larwa jest chlebem powszednim. Jednak jest jeszcze inne, też piękne zastosowanie jej larwy. Mam na myśli "starą" metodę nimfy majowej w wersji light, na mokro. Związane jest najczęściej ze specyfiką łowiska. Dlaczego?

Rzeki zwłaszcza południa naszego kraju charakteryzuje najczęściej układ: wlew, bania czyli dół ze zmiennym prądem i wypłycenie czyli płań. Na rzekach uregulowanych typu Górna Wisła jest to jeszcze bardziej podkreślone betonowymi jazami. Bardzo często to właśnie płań jest najciekawszym łowiskiem. Trudno tam się łowi. Woda najczęściej płynie jednostajnie, wolno i do tego przy dużej przejrzystości łowiska, każdy nienaturalny ruch płoszy ryby. Pamiętam jak w latach 80-tych, była to bodajże podstawowa metoda ale obecnie w erze pośpiechu i spinki jest chyba zbyt pracochłonna. Nie przystoi do zagonionych czasów.

Na czym polega? ... Najpierw imitacje.
Nimfę wykonujemy bez obciążenia, no dla bardzo przywiązanych tradycjonalistów, może lekki koralik z przodu. Staramy się wykonać zalążki skrzydeł, forma dowolna, no i nóżki koniecznie z kuropatwy i co szczególnie ważne dobrze gdy nimfa pływa nie obracając się jak wentylator wokół własnej osi a wręcz odwrotnie, ma płynąć dostojnie.

Łowienie?
Kto lubi i dobrze łowi na mokrą muchę - temu nic nowego nie powiem. Dla początkujących, samo wejście na płań to już wyzwanie. Starajmy się jak najmniej zakłócić ten świat, stańmy się tam niewidoczni. Nie wolno nam spalić łowiska, pamiętajmy, że przynęta, przypon i sznur maja opadać miękko, lekko, cicho. To podstawa. Samo prowadzenie zostawmy przepływowi wody, niech imitacja spływa naturalnie, przy tzw "poprawianiu sznura", należy być skupionym, bo wtedy dość często zdarzają się brania. W tym łowieniu zapomnijmy o przyzwyczajeniach streamerowych.

Co łowimy?
Kiedyś pstrągale ... w dzisiejszych czasach oprócz łowisk specjalnych, łowimy klenie i jazie i czasem ładne okonie. Każdy wie, że to ryby wymagające, więc tym większa satysfakcja! Na zagranicznych, w miarę normalnych łowiskach jest to bardzo skuteczna metoda na pstrągi potokowe i tęczowe w czasie wylotów dużej jętki. Bardzo często jest o wiele skuteczniejsza od suchej, czy klasycznej mokrej jętki.

Na koniec mała dygresja ... W dzisiejszych czasach bardzo rzadko widzę kogoś łowiącego na mokrą muchę, a przecież to taka piękna metoda. Może warto poświecić jedno czy dwa popołudnia i zwolnić, wyciszyć się, wczuć się w tą lekkość, powolność i harmonię metody. Niech to będzie chociaż jedna płań a jeżeli przechytrzycie cwaną rybę, gwarantuję Wam doznania z innego wymiaru. 

Powodzenia! Kazimierz Żertka




28.04.2016

Był sobie haczyk ...



Mucha autorstwa Kazika Żertki 


Może zacznę tak: "był sobie hak EGO Pupa BSBN".
Wszyscy poszukujemy haczyka doskonałego. Obecność rozlicznych typów haczyków muchowych na rynku jedynie tego dowodzi. Kluczem do odnalezienia ideału jest jednak ścisłe określenie jego przeznaczenia.
Rola haczyka jest precyzyjna - ma być niewidoczny i najlepiej pod każdym względem niezauważalny dla ryb aż do momentu zacięcia, kiedy to ma się stać niezniszczalnym; powinien być na tyle wytrzymały, by nawet rekordowa sztuka nie dała rady go odgiąć, złamać czy zdeformować. Przyznaję - poniekąd to utopia. Dobrze dobrany haczyk jest więc, powiedzmy, 'rozsądnym kompromisem' między oczekiwaniami a rzeczywistością.
Można zauważyć, że dziwnie mało pisze się o zachowaniu i sposobie działania haczyka w momencie zacięcia i holowania ryby, a przecież świadomość tego zjawiska jest kluczowa dla udanego połowu, (choć, zgodnie z prawdą, jest składową zespołu: wędkarz-muchówka-linka-przypon-haczyk).




Mucha autorstwa Kazika Żertki na haczyku EGO Pupa BSBN
Trochę ciemno?
W takim razie, by rozjaśnić nieco tę sprawę, powróćmy do początku, czyli do najważniejszego pytania: ilu z nas tak naprawdę zdaje sobie sprawę, że przygotowując się do wykonania imitacji w szeroko pojętym wędkarstwie muchowym i dobierając konkretny haczyk, decydujemy o jakości zacięcia?
Imitacja w wędkarstwie muchowym to zawsze, nazwijmy to umownie, jakaś 'bryła'. Istnieją wprawdzie wyjątki od tej reguły, jak np. pewne suche muchy czy buzzery, jednakże, gdy przyjrzymy się haczykowi, po wykonaniu na nim imitacji, zauważymy, że kształt haczyka się zmienił. Pusty haczyk w zupełnie inny sposób zagłębi się w paszczy ryby, niż ten sam haczyk ubrany w przygotowaną przez nas imitację.
Zauważmy, że tak do końca nigdy nie mamy pewności, czy zacięcie wykonujemy we właściwym czasie. Same niewiadome. Będąc świadomym naszej niewiedzy, co do tak ważnych kwestii, ryzykujemy (oby jak najczęściej skutecznie!), co w naszym hobby jest najpiękniejsze.
Ujmijmy to tak: prawidłowo wbity haczyk wchodzi tak głęboko w tkanki, na ile pozwoli mu najwyższy punkt łuku kolankowego. Dlatego słowo 'bryła' jest w tym miejscu jak najbardziej zasadne. Jednakże, jakby tych wszystkich niewiadomych było jeszcze mało, wiele skomplikować może jeszcze grot haczyka i jego ewentualny zadzior. Wszak wszyscy wiemy, że czym grubszy hak, tym żądło grubsze i większa siła jest potrzebna do skutecznego zacięcia. Dotyczy to zwłaszcza haczyków zadziorowych. Obecnie jednak, moim skromnym zdaniem, konstruktorzy haczyków muchowych słusznie doszli do wniosku, że zadzior jest niepotrzebny, gdyż wyszli z założenia, że rozepchnięte żądłem haczyka, elastyczne tkanki ryby pracują, co w połączeniu z tzw. 'pamięcią kształtu' sprawia, że zadzior nie jest konieczny do skutecznego utrzymania ryby na haczyku.
Podsumowując to wszystko: mamy haczyk, który w naszych rękach stanie się rodzajem bryły, czyli imitacją muchową. Zastanówmy się, choć przez chwilę, jak takie coś zachowa się w paszczy ryby. Obiecuję, że rozczarowań podczas połowu będzie mniej. 



Mucha autorstwa Kazika Żertki na haczyku EGO Pupa BSBN

Haczyki EGO Pupa BSBN posiadają wszystkie pozytywne cechy wyszczególnione w tym opracowaniu, – bo wyróżnia je bardzo wysoka jakość, odporna i trwała powłoka, perfekcyjne ostrze no i to świetne wyprofilowanie. Jeszcze jedna, mała uwaga: podział na wyczynowców i amatorów ma na celu to, żeby zwykłego wędkarza, czyli amatora, zachęcić do doskonalenia strony technicznej. W przełożeniu na język reklamy oznacza to 'budowanie potrzeb'. 

Urabiam Was? NIE!

Nie jest moim zamiarem przekonywanie kogokolwiek o czymkolwiek. Będę szczęśliwy, jeśli ktoś zastanowi się nad tym i zrobi - być może - kolejny krok, lub gdy choćby uda się wzbudzić w kimś refleksję prowadzącą do poszukiwania własnych, nowych rozwiązań, zamiast utrwalania nabytych już przeświadczeń. Radość z wędkowania można osiągnąć przecież przede wszystkim wtedy, gdy sukces wędkarski zawdzięcza się samemu sobie.
Więc - PRÓBUJCIE! ... Pozdrawiam! Kazimierz Żertka

27.04.2016

e - zezwolenia ... na ryby z drukarką na plecach ???



Wybrane z regulaminu - cytuję:
"System udostępnia zezwolenia okresowe na wędkowanie: jednodniowe, trzydniowe, 7-dniowe, 14-dniowe dla wędkarzy zrzeszonych w PZW, niezrzeszonych oraz cudzoziemców, a ponadto zezwolenia roczne dla niezrzeszonych i cudzoziemców.

Zakupione i wydrukowane zezwolenie jest ważne:
- dla członków PZW wraz z kartą wędkarską i legitymacją członkowską.
- dla obywateli polskich nie będących członkami PZW wraz z karta wędkarską.
- dla cudzoziemców z dokumentem tożsamości - bez konieczności posiadania karty wędkarskiej." ... koniec cytatu.


Czytając powyższe zapisy regulaminu, oto dowiadujemy się, że zezwolenie okresowe zakupione drogą elektroniczną przez wskazany tam system płatności jest ważne jedynie w formie wydruku. Kłopot niemały, gdy chcemy na widok ciekawego łowiska dopełnić formalności opłaty okresowej a tu przychodzi nam poszukać drukarki, szczególnie w weekend lub podczas wakacyjnego pobytu. Sprawa dziwna a postanowienia sprzeczne wobec niby nowoczesnej formy płatności zderzonej z papierową płachtą rodem z XX wieku.

Pytam zatem u źródła, czyli w Zarządzie Okręgowym Gdańsk - jak to jest w istocie. Po niewielkiej niekompetencji Pani "Zosi" ostatecznie przełączono mnie do Biura Zarządu Okręgu a tam w słuchawce głos raczej wiekowy choć uprzejmy.

 Pytam - czy e-zezwolenie mogę okazać organom kontrolnym w formie widoku, np. PDF wyświetlonym na tablecie lub smartfonie.
 - Niestety nie, brzmi odpowiedź.
Pytam - dlaczego jestem zmuszony okazać jedynie papierowy wydruk.
Odpowiedź (by nie cytować całości)  - bo tylko wydruk papierowy umożliwia stwierdzenie autentyczność wykupionego e -zezwolenia.
Dalej - to już tylko coś o dalekiej przyszłości i w ogóle, że to przecież żaden kłopot postarać się o wydruk.

Niepocieszony dzwonię pod wszystkie numery Powiatowych Komendantów Społecznej Straży Rybackiej podane na portalu ZO PZW. Jest godzina raczej wędkarska bo 9.00, niestety na wszystkich odzywa się automatyczna sekretarka. Tu nie ustaliłem jak organa kontrolne podchodzą do formy okazania e  - zezwolenia. Pozostaje zatem Państwowa Straż Rybacka ...

Na szczęście z drugiej strony telefonicznego połączenia niezwykle miły acz rzeczowy głos Pani Komendant PSR. Już w pierwszych słowach dowiaduję się, że ZO PZW Gdańsk się myli, bo sprawę formy okazania zezwoleń reguluje Ustawa o rybactwie śródlądowym - tekst jednolity ©Kancelaria Sejmu s. 1/27 2013-11-06

Art. 7.
2. Amatorski połów ryb może uprawiać osoba posiadająca dokument uprawniający do takiego połowu, zwany dalej „kartą wędkarską” lub „kartą łowiectwa podwodnego”, a jeżeli połów ryb odbywa się w wodach uprawnionego do rybactwa – posiadająca ponadto jego zezwolenie.

2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku określać sposób prowadzenia tego rejestru.

Dalej ... proszę o interpretację a raczej sposób postępowania w przypadku kwestionowania e-zezwolenia w postaci elektronicznej przez inne służby kontrolne. Odpowiedź jest stanowcza - odmawiać przyjęcia ewentualnego mandatu powołując się na wspomnianą ustawę i domagać się skierowania sprawy do sądu.

Jednym słowem - spokojnie i na mocy prawa możecie Koledzy posługiwać się elektronicznym potwierdzeniem wykupionego e- zezwolenia i okazywać je w przypadku kontroli, w postaci widoku na waszym telefonie lub tablecie jako zapis pdf, skan jpeg, tif itp.,  ... koniec, kropka.

18.04.2016

Pomroczność jasna Zarządu Głównego PZW

Oto po półrocznym milczeniu w sprawie  naruszenia przepisów podczas zeszłorocznych Mistrzostw Polski w Wędkarstwie Muchowym, doczekaliśmy się odpowiedzi słowami Rzecznika  Prasowego PZW ... cytuję:

" Szanowny Panie,
Z wyjaśnień udzielonych Zarządowi Głównemu przez Główny Kapitanat Sportowy oraz Główne Kolegium Sędziowskie jednoznacznie wynika, że na ww. Muchowych Mistrzostwach Polski zezwolono na zaliczanie do punktacji lipieni o wymiarach 25-30 cm,  na zasadzie pokazania-zgłoszenia ryby sędziemu. Ryby takie były natychmiast uwalniane do wody, bez mierzenia. 
Niemniej jednak, aby uniknąć wszelkich nieporozumień na przyszłość, Prezydium ZG podjęło uchwałę w sprawie zmian w "Zasadach organizacji sportu wędkarskiego PZW"
Uchwała w załączeniu.
Sprawę uważa się za zakończoną.
Rzecznik prasowy
ZG PZW"

Hmm ... wynika z tego, że Zarząd Główny PZW potrzebował sześciu miesięcy by dowiedzieć się od Głównego Kapitanatu Sportowego oraz Głównego Kolegium Sędziowskiego, że to on sam wydał takie zezwolenie. To tylko kuriozalne, natomiast zdanie zamykające wypowiedź Rzecznika PZW ... cytuję:  "Sprawę uważa się za zakończoną" ... jest co najmniej aroganckie, bo oznacza ni mniej ni więcej - koniec drążenia tematu dla maluczkich. Szczególnie wobec braku wymaganej zgody wydanej przez Marszałka Województwa, zatem nadal mamy tu sytuację gdzie punktowanie ryb niewymiarowych odbyło się z naruszeniem prawa. ZG PZW tworzy tu jakieś pozory legalności, używają nic nie znaczącego stwierdzenia" zezwolono" i ukręca łeb sprawie. Nadal mamy do czynienia z samowolą organizatorów, którzy początkowo próbowali ukryć fakt punktowania ryb niewymiarowych przez fałszowanie zapisów w tabelach wyników a teraz rzecz tłumaczą jakimś "zezwoleniem". Więc raz jeszcze pytam, kto takie zezwolenie wydał i na jakiej podstawie ?

Przypominamy, że organizator wspomnianych Mistrzostw Polski w Wędkarstwie Muchowym, nie uzyskał zgody na obniżenie wymiaru ochronnego lipienia od Urzędu Marszałkowskiego. Czyli startujący nie mieli prawa zgłaszać ryb niewymiarowych a sędziowie wpisywać je w tabele wyników. 



Generalnie całe to tłumaczenie należy uznać za "przebieg wydarzeń", jaki ma kupić ciemny lud opłacający składki, bo do tej pory sam fakt połowu ryb niewymiarowych oraz ich punktowanie wobec jednoznacznego stanowiska ZG PZW, zabraniającego takich praktyk, próbowano ukryć podczas wspomnianych MP w tabelach wyników przez wpisywanie niewymiarowych lipieni w pozycję - inne ryby.



Niedopuszczalnym jest manipulowanie naszą  percepcją przez podjęcie kolejnej uchwały tym razem nr.106, która ma rzekomo jeszcze skuteczniej zapobiegać punktowaniu ryb niewymiarowych. Czytając jej treść dowiadujemy się oto, że ZG PZW może zaakceptować ochotę organizatora na punktowanie ryb niewymiarowych, jednak w tym przypadku musi każdorazowo zaprzeczyć swojemu wcześniejszemu stanowisku zabraniającemu takich praktyk  - logiczne ???.

Mało tego, w porywie tworzenia związkowego prawa i obyczaju z najnowszej uchwały dowiadujemy się, że punktowanie ryb niewymiarowych musi odbywać się za zgodą Marszałka Województwa, czyli na podstawie decyzji, która do tej pory była obligatoryjna i bezwarunkowo wymagana ... logiczne ???

Nie wiem też dlaczego ZG PZW w ogóle zakłada możliwość akceptacji punktowania ryb niewymiarowych na zawodach wędkarskich, skoro sam uznał takie postępowanie, jako niezgodne z powszechnie obowiązujących normami prawa i nieetyczne ... logiczne ???

Mamy tu chyba stan umysłu zwany pomrocznością jasną  ... " (Wikipedia): 
"W przypadku stanu pomrocznego jasnego chory wykazuje zaburzenia pamięci, a po przeminięciu tego okresu chorobowego następuje całkowita utrata pamięci lub jej fragmentów. Orientacja jest dość dobrze zachowana, zachowanie chorego jest dość zborne, bowiem czynności automatyczne są dobrze zachowane."

W tym miejscu za czynności automatyczne, można uznać pobieranie diet i apanaży działaczy ZG PZW, którzy zgodnie z diagnozą orientują się dobrze jak manipulować faktami, jednak wykazują zaburzenia pamięci jakie przepisy obowiązują w sporcie wędkarskim i jakie sami ustanowili.

Może lepiej by się stało tłumaczyć podjęte decyzje i stanowisko ZG PZW w przedmiotowej sprawie stanem umysłu, jednak z odpowiedzi Rzecznika Prasowego PZW wystają grube nici i kolejna próba ukręcenia sprawie łba. Wam drodzy Koledzy pozostaje ustawić się pokornie w kolejce do związkowej kasy, bo na sport muchowy w majestacie przestępstwa pieniędzy musi wystarczyć ... a sezon zawodów dopiero się rozkręca.



03.04.2016

Już mi się nie chce wędkować



Jak to tradycyjnie na wiosnę bywa, miałem coś napisać o budzącej się przyrodzie. Jakiś pokrzepiający opis kwiatków, żabek oraz innych nadrzecznych stworów. Z taką nadzieją zawitałem nad Redę w niedzielne południe. Bez wędki, bo stan rzeki niziutki a woda klarowna, zatem chodzenie za pstrągiem nie jest porywającym zajęciem.


I dobrze, że wędziska nie zabrałem a nawet gdybym je miał, zastany widok wyleczył mnie z wędkowania. Kolejne osiedle wbija się w nurt rzeki, jak wiele poprzednio już wybudowanych w otoczeniu Redy. Gustownym dopełnieniem przyszłej inwestycji jest ujście kolektorów burzowych w miejscu gdzie jeszcze rok temu na jętce majowej poławiałem śliczne potokowce.






Brzegi już splantowane, pozbawione nadbrzeżnej roślinności a za chwilę osiedle zamknie dostęp do rzeki lub zamieni jej otoczenie w śmietnik, podobnie jak to widoczne poniżej z "zabetonowanym" nabrzeżami i furą śmieci w okolicznym lasku. Wszystko to pod patronatem Unii Europejskiej i programu Infrastruktura i Środowisko. Szkoda, że odpowiedzialni za takie inwestycje urzędnicy nie myślą o pasie ochronnym dla rzeki. Może w ogóle nie myślą ... Reda, piękna i onegdaj rybna pomorska rzeka umiera, stając się zaśmieconym ciurkiem pośród osiedli deweloperów. Mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie taka woda, że zmyje z brzegów ten betonowy krajobraz.