26.10.2016

Quo vadis

Wiele już napisano o socjalistycznym współzawodnictwie w połowie ryb, które dziś zwane jest sportem muchowym. Może już czas powrócić do miejsca i czasu, gdzie połów ryb jest relacją człowieka z rzeką oraz jej mieszkańcami. Dopiero wtedy można zrozumieć czym jest wędkarstwo i na czym polega wędkarski sukces. Choćby dzień obdarzył jedną rybą, a choćby żadną ...

Powracam z Wami do takich chwil, razem z Kazikiem Żertką, który swe myśli, wspomnienia oraz emocje kreśli piórem, oddając czytelnikom opowieść o Redzie. Nie bez znaczenia jest też zdjęcie z 1985, gdzie Kazik z synkiem na plecach przemierza brzegi rzeki. a raczej płynące z niego przesłanie ... skąd przychodzimy, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Niech na to pytanie odpowie sobie każdy wędkarz muchowy, zanim rozpocznie bieg po rzece w poszukiwaniu setek ryb, punktów i poklasku gawiedzi. (tyle od redakcji).

"Reda"   ...  Jak zmierzyć się z tą rzeką? Rzeką, która wciąż i o każdej porze roku, jest przepełniona tajemnicą?

Dawno temu, w latach osiemdziesiątych, poświęciłem jej pięć lat swojego życia. Trudna to była miłość. Często nieodwzajemniona, o wielu obliczach. Lipienie z łąkowego odcinka tej rzeki (w okolicach wsi Zamostne, powyżej jeziora Orle) już wtedy obrosły legendą. Tamta twarz Redy była rozświetlona słońcem, sytością i obfitością. Cudownymi, zaczarowanymi chwilami suchej muchy. Wciąż mam przed oczami te półmetrowe lipieniska, ze wspaniałymi, falującymi majestatycznie grzebieniami płetw grzbietowych, podnoszące się do muszek, kupowanych wtedy na Świętojańskiej w Gdyni. Wędkowanie przypominało podchody, przyjacielem był każdy krzaczek czy wyższa kępa traw i czasem - nie śmiejcie się - wycinało się wnęki w szpalerze krzewów, by skutecznie podać muchę żerującej rybie. Ten czas, spędzony nad górna Redą, już nigdy nad żadną rzeką się nie powtórzył. To wszystko wciąż tkwi we mnie i mimo, że tamten świat już nie powróci, jestem szczęśliwy, że mogłem go wtedy poznać.

Druga twarz Redy to deptak miejski Wejherowa. Pomimo, że już w tamtych czasach łatwiej było przyciąć schodzone ciuchy czy dziurawy garnek, to jednak dla cierpliwego muszkarza Reda potrafiła być bardzo hojna. Zapytacie, dlaczego? Wtedy zarówno sprzęt, jak i metody muchowe, były nieznane i przez to trudne, za to spinningować mógł każdy. Pamiętam, jak na którymś z zakrętów poniżej Śmiechowa, zobaczyłem na drzewie"dziwne" muchy, poświęciłem wtedy wiele, żeby je mieć. Długo się im przyglądałem, jedną to nawet rozebrałem ... i doznałem olśnienia. To była tzw. makrelka.


Tak właśnie wsiąkłem w muszkarstwo na dobre. Potem po drodze był klub "Pstrąg" z Gdańska. Stało się. Dzięki niewinnej przynęcie, z dnia na dzień, rzeki pokazały swoje podbrzusze. Chyba wszyscy wtedy łowiliśmy za dużo. Czyściliśmy dno, sami doprowadzając do zachwiania delikatnej równowagi. Okolice cementowni, czy mostu szpitalnego jak również tzw. "działki", to znane mety tamtych czasów. Były półtorakilowe potoki, były tłuste tęczaki i wisienki na torcie, czyli lipienie. Były.

Chciałbym tu jeszcze wspomnieć Bolszewkę, rzekę, która była mekką lipieni. Cudna, choć niemiłosiernie zakrzaczona, dało się tam nałowić po uszy. Myślę, że jak Reda, tak i Bolszewka, w latach osiemdziesiątych nie wytrzymały niestety wędkarskiej presji, tuczarni pstrągów, kłusownictwa i zanieczyszczeń.

Trzecia twarz Redy - kanałowa, uregulowana rzeka, która w tamtym okresie stała się, z nudnej i monotonnej, prawie pępkiem świata. Wszystko dzięki morskiemu tęczakowi, który, spasiony na bałtyckim wikcie, bardzo chętnie lubił dokazywać na tym odcinku. To było jak manna z nieba, ryby o których można śnić. Niektórzy jeżdżą za nimi na Alaskę czy Kamczatkę, a pomyśleć, że takie okazy były w naszej Redzie. No i powiedzcie, jak tu mierzyć się z ta rzeką.

Jednak przyszedł ten czas. Po dwudziestu pięciu latach wróciłem. Nie sam. Z przyjacielem. Teraz on, jak na dłoni, pokazywał mi swoją Redę. Dopisywał ją swoim komentarzem. Dziś to miejsce tęczaka i troci. Dla mnie jednak to już inna rzeka. Przedzierając się nad jej brzegami, odniosłem wrażenie, jakby skurczyła się w sobie, jakby wstydziła się tego co jej zrobiono, jakby chciała już na zawsze zamknąć swoje brzegi przed oczami chciwych ludzi. Domy coraz bardziej dochodzą do jej brzegów, depczą jej po piętach całym tym zurbanizowanym światem. To smutne, ale która z rzek ostała się nam, wszechwiedzącym i wszechmogącym?

Jest jednak tu i teraz.
Ja, Przyjaciel i Rzeka.

Zagłębiamy się w gąszcz powojów i pokrzyw. Docieramy do rzeki. Pomocna dłoń i zimna, jakże znajoma, obręcz nurtu ściska pas. Pierwsze rzuty, pierwsze wyuczone latami doświadczeń czytanie układu nurt-dno. Jest pięknie i znajomo. Zapach rzeki i świtu. Ulotność chwili. Pierwsze przedzierające się promienie słońca. Rójka maleńkich chruścików. Niepodobna dobrać imitację, zresztą nie widać powierzchniowego żerowania. Przyjaciel zachwala swoje przynęty. Wiem jednak i czuję, że sam dam radę i zmierzę się po swojemu z legendą tamtych lat. Skupiam się, ale to nie wychodzi, wracają stare obrazy, migawki zakurzonej pamięci. Uporczywe, jakby natłokiem chciały przywrócić nieistniejącą przeszłość. Nagle czuję branie i spóźniam się z zacięciem. Przerwa. Parę ostrożnych kroków i zmiana stanu skupienia. Pierwszy lipień krótki, ot, maluszek, nawet dziwię się, jak zdołał poradzić sobie z moją imitacją. Kolejne kroki w głąb zakrętu, na jego końcu widzę podmyte drzewo; zawsze na Redzie w takich miejscach jest wymyty dół. Muszę uważać na piaszczyste dno, tu jednak czuję żwir. Jest dobrze. Zmieniam nimfy i wreszcie wiem, że dobrze płyną. Znów niepewne branie. Inaczej ustawiam się względem dołka, by lepiej prowadzić imitacje. Wreszcie. Zacinam lipienia w tempo. Pięknie walczy. Po chwili mam go przy sobie. Jest śliczny. Cudny. Właśnie tak zapamiętałem legendę. Widzę uśmiech Przyjaciela. Jakże to piękne! Potrafić się cieszyć z czyjejś radości. Któremuś z nas wyszło. Lipień wraca do dołka pod brzegiem.

Dzień wstaje pełną gębą uśmiechniętego słońca. Zmieniamy miejscówki, łowimy dalej. Jednak ten moment, chwila, kiedy znów wyholowałem lipienia z Redy, pozostanie na zawsze. Tak, jak uśmiech Przyjaciela. Dziękuję Ci Arturze.

Pozdrawiam
Kazek

Od redakcji: To nie tylko sentymentalna opowieść, to również przekaz jak dużo musimy dziś rzekom dać od siebie. Nie tylko brać, nie oglądając się na ich współczesną kondycję. To nie czas na igrzyska, to pora pracy u podstaw na rzecz ich dobrostanu. W rozumieniu naszych statutowych powinności, nie zawody wędkarskie winne teraz zaprzątać umysły działaczy, oraz przychodzącego po nas pokolenia wędkarzy ...

24.10.2016

Jak są wątpliwości, to nie ma wątpliwości

Temat połowu ryb niewymiarowych na zawodach wędkarskich, a więc najmniejszych i najsłabszych przedstawicieli populacji danego gatunku, omówiliśmy już na wszelkie sposoby w aspekcie prawnym. By sprawę uprościć, pozostając jednocześnie w sferze wędkarstwa muchowego, pozostańmy przy gatunku lipień europejski (Thymallus thymallus) i spójrzmy na to inaczej.

Jest rzeczą powszechnie wiadomą, mam nadzieję również wędkarzom - zawodnikom, że gatunek ten coraz z większym trudem utrzymuje populację, która sama się odradza, a w wielu polskich rzekach występuje dzięki wspomaganiu zarybieniami. Powodów jest wiele, od kurczącej się bazy pokarmowej, przez niekorzystne zmiany w rzecznych ekosystemach, aż do nadmiernych połowów wędkarskich. Dlatego tak ważnym jest zachowanie w zdrowiu i kondycji a przede wszystkim w ogóle przy życiu, jak największej ilości ryb, które będą miały szansę przystąpić, choćby do pierwszego tarła, a taki jest zamysł ustalenia wymiarów ochronnych. Roczniki te, nie mogą być zatem poddawane szczególnej, zaplanowanej i świadomej presji wędkarskiej a takie znamiona nosi ich połów na zawodach wędkarskich. Zarówno co do ilości wędkarzy jednorazowo nawiedzających rzekę oraz skali złowionych ryb niewymiarowych, liczonych niekiedy w tysiącach sztuk. Co gorsza służą temu zachęty w postaci ilości punktów, które uczestnik zawodów wędkarskich otrzymuje za rybę niewymiarową. Skutkiem pogoni za młodymi rocznikami jest śmiertelność małych lipieni, szacowana według różnych źródeł, nawet na kilkanaście procent, w czasie ich połowu na zwodach.

Niepokojący stan populacji lipieni dostrzegło już kilka okręgów PZW, wprowadzając wymiar ochronny dla tego gatunku wyższy niż zapisany w Ustawie o rybactwie śródlądowym oraz RAPR, gdzie zapisano 30 cm. Dla przykładu, w Okręgu gdańskim PZW - 33 cm a w rzece Reda - 35 cm. Po wielu latach wskazywania absurdalnie wysokiego limitu dziennego ryb zabieranych z łowiska, lipień - 4 sztuki, małym ale zauważalnym krokiem jest zmiana w RAPR, określająca ten limit na 3 sztuki dziennie. Docenić też należy wzrost kultury połowu tego gatunku, przez propagowanie i stosowanie haczyków bezzadziorowych, bezwęzłowych podbieraków oraz tworzenie odcinków no - kill, ideę złap i wypuść, zawody na żywej rybie, co z pewnością można przypisać kolegom udzielającym się i pracującym na rzecz dobrostanu rzek w klubach muchowych, również wielu sportowcom muchowym.

Słowem z każdym sezonem rośnie świadomość potrzeby szczególnego traktowania lipieni wobec wizji utraty tego gatunku jako ryby wędkarskiej, szczególnie, że został on umieszczony w Międzynarodowej Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych. Jak zatem można z taką determinacją i uporem domagać się prawa połowu lipieni o wymiarach mniejszych niż zapisany w ustawie, którego kreatorem jest środowisko zawodników muchowych, przy aprobacie wielu działaczy PZW.

Mogę zrozumieć pokrętne interpretacje prawa. Nie mogę natomiast zrozumieć tej determinacji a w rezultacie celu jakiemu służy połów najmłodszych roczników lipieni na zawodach muchowych. W tej sprawie padało już wiele argumentów ze strony środowiska sportowców. Od badań kontrolnych, przez wyrównanie szans, aż do najbardziej absurdalnego, że nie jest to w ogóle połów. Proszę zatem choć o jeden argument, który będzie w stanie zaakceptować brać wędkarska, który uzasadni dlaczego zawodnicy chcą uzyskiwać korzyść punktową, łowiąc ryby niewymiarowe?

Z mojej strony mogę taki wymienić - to najprostszy sposób nakręcania licznika punktów, nie wymagający żadnych szczególnych umiejętności wędkarskich. Każdy, kto choć pobieżnie zna naturę lipieni oraz ich zwyczaje pokarmowe i terytorialne wie, że w odróżnieniu od pstrąga, jest to gatunek stadny. Zasiedlający wybrany odcinek rzeki, zwykle rynienkę w dnie. Wiemy też, że im młodsze ryby, tym większe stadka tworzą, trzymając się osobników swojego rocznika.

I co wobec tego mamy ... ???

Mistrzów i elitę, awangardę i kwiat wędkarstwa muchowego w Polsce, który dla zysku punktowego ustawia się nad miejscem koncentracji ryb zwany "miejscówką", tym bardziej wypełnioną obiektem połowu im młodsze są roczniki. Dodając do tego powszechnie znaną, niezwykle małą płochliwość małych lipieni, połączoną z zachłannością żerowania jawi się sukces wędkarski, przy świadomym zastosowaniu przynęty i metody do jak najbardziej skutecznego odłowu całej "zawartości". Pozostaje jedynie modlitwa, by wszystkie złowione lipionki, daj Boże zmieściły się w wymiarze zapisanym w regulaminie zawodów, a choćby to było 10 cm. Są też w naszym kraju rzeki, dla których powinno być ogłoszone moratorium na kilkuletni zakaz połowu lipieni w ogóle. Mimo to muchowi sportowcy bez najmniejszych skrupułów pchają się tam z organizacją kolejnych zawodów, choćby na resztkach ryby. Byle więcej, byle częściej, byle z jakiejkolwiek okazji. Byle medal, byle puchar, byle tytuł ... sława, splendor i poklask gawiedzi.

Każdy wędkarz amator, szanujący siebie, Kolegów, ryby i rzekę, miejscówkę z małym lipieniem z uśmiechem opuszcza. Wędkarskim sukcesem takich Kolegów jest radość spotkania z nimi za kilka lat, gdy obdarzą spotkaniem z prawdziwym kardynałem a ten przed wędkującym postawi wzywanie największych muchowych umiejętności. Dopiero od tej chwili możemy rozważać wszelkie aspekty prawne, ale czy wobec powyższego w ogóle takie rozważania są potrzebne ... ???.


23.10.2016

Hrabiego słowo na niedzielę ... puchar na zachętę

Do wędkarstwa muchowego garnie się młodzież i dobrze. Zajęcie w pięknych okolicznościach przyrody i pouczające. Grupie zapaleńców, których jakimś cudem udało oderwać się od portali społecznościowych proponujemy idola. No cóż, ktoś musi dla młodych ludzi być wzorem, za którym licznie i ochoczo ruszą tłumy. Dobrze, gdy są nim przedstawiciel elit, bo tacy zwykle cieszą się autorytetem. Zatem o pasterza naszego stadka młodych owieczek martwić się nie musimy, bo pośród nas są Mistrzowie w sporcie muchowym ... w sztuce połowu małych lipieni. 

Bez kłopotu i szybko skierują kroki młodych ludzi ku stadkom srebrzystych maluchów, by swą wiedzę, doświadczenie i umiejętności nabyte latami, przekazać adeptom. Ci zaś uradowani prostotą zajęcia, które myślenia nie wymaga oddadzą się połowom, ukradkiem spoglądając na suto zastawiony stół połyskujących w słońcu pucharów i medali.

Ta emanująca świetlistym przesłaniem wizja, jednak spełnić się nie musi bo szybko okazać się może, że nudnym jest taplanie się w wodzie wobec siedzących w wygodnym fotelu kolegów mających siedem żyć w grze komputerowej. No to może coś na zachętę ...


Maleńki lipień żyć siedmiu nie ma, może oszczędźmy mu zatem tego jednego, zanim młody "muszkarz" pochwali się na facebooku, jak to zabita na śmierć ryba, żywa wróciła do wody. Rozdajmy młodzieży puchary, bo tymi też chwalić się można a narybek lipienia jak pływał, niech pływa służąc uciesze dorosłych, co to przecież swój rozum mają.

22.10.2016

Gdy czarne jest białe, a białe jest czarne

Z nieukrywaną ciekawością przeczytałem komunikat Komisji ds. mediów i promocji wędkarstwa Zarządu Głównego PZW o emisji cyklu filmów "PZW to MY!". W najnowszej odsłonie można tam odnaleźć odcinek - "Muszkarska dolina". Obejrzałem - to niezwykle piękna laurka złożona w hołdzie organizatorom i uczestnikom ostatnich  Mistrzostw Europy w Wędkarstwie Muchowym, rozegranych na rzece Łupawa. Odnajdujemy tam kadry z przemówieniem Prezesa Zarządu Głównego PZW,  który opisując dorobek wędkarstwa w Polsce przez pryzmat działalności PZW, odwołuje się do przedwojennych tradycji. 

Trudno zaprzeczyć, że jedną z najbardziej znaczących postaci tamtego okresu był Mistrz Feliks Choynowski, który potępiał zdecydowanie pogoń za ilością poławianych ryb. Uważał, że wędkarstwa w rozumieniu łowienia żywej ryby, nie można uczynić dyscypliną sportową, bo w wędkarstwie nie powinno być współzawodnictwa w osiąganiu wyników na masową skalę. Swoją postawą naraził się na ostrą reprymendę ideologiczną, ponieważ Polski Związek Wędkarski, po roku 1947 w swojej działalności przystąpił do realizacji zasad współzawodnictwa, które stanowiły jeden z głównych czynników w budownictwie ustroju socjalistycznego.

Spoglądając dziś na sport wędkarski a szczególnie na współzawodnictwo w połowie ryb na muchę, nie trudno dostrzec jak prorocze były słowa Mistrza Feliksa Choynowskiego. Bo czym jest obecnie sport muchowy jak nie wyścigiem wędkarzy o laury, tytuły i nagrody na masową skalę. Zajęciem ludzi dla ludzi, wobec którego ryba została sprowadzona wyłącznie do przedmiotu zwanego pożytkiem punktowym. Rybom odbiera się dziś wszelkie przywileje, do granic rozsądku naginając przepisy prawa przez organizatorów zawodów wędkarskich a czasem je łamiąc. Jednak najgorsze w owym współzawodnictwie jest odebranie szacunku rybom, uznając je za narzędzie, traktowane na równi z wędką.

Jak bowiem szanować mogą ryby, zawodnicy i działacze sportu muchowego, których potrzebą jest tworzenie własnego kodeksu postępowania ze złowioną rybą , tak by w sposób najbardziej skuteczny mogła służyć za przedmiot, decydujący o punktach, wynikach, miejscu na podium oraz ilości i jakości nagród materialnych. 

(Wikipedia):  Elita – kategoria osób znajdujących się najwyżej w hierarchii społecznej, pod jakimś względem wyróżnionych z ogółu społeczeństwa. Elity mają często zasadniczy wpływ na władzę oraz na kształtowanie się postaw i idei w społeczeństwie.

Czy przytoczona definicja brzmi prawdziwie wobec hołdu jaki dziś poprzez media składają koledzy wędkarze sportowcom muchowym, opisując ich "sukcesy" cytuję:  "Gratulacje i ukłony dla Mistrza," lub bardziej wymowne, cytuję: " Jest kogo naśladować i równać poziomem do Mistrzów. Póki co nie jestem godzien Wam butów wiązać."

Zastanówmy się jednak na czym w istocie polega owe mistrzostwo i elitarność?
Przytoczę zapisy regulaminów zawodów wędkarskich PZW, gdzie czytamy:
 III.3. REGULAMIN ZAWODÓW W WĘDKARSTWIE MUCHOWYM.

5.10. Organizator ustala jednakowo dla wszystkich tur zawodów zasady współpracy zawodnik – sędzia. - sędziemu nie wolno wchodzić do wody w czasie trwania tury zawodów.
5.11. Zawodnik zobowiązany jest do podbierania każdej ryby podbierakiem i podawania jej sędziemu w podbieraku. Sędzia wyjmuje rybę, mierzy ją, po czym natychmiast wypuszcza. Czas złowienia ryby, długość i gatunek zostaje odnotowany w karcie startowej i potwierdzony podpisem zawodnika i sędziego.

W opozycji do tego zapisu stoi brzmienie Ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym
Art. 8. 1. Zabrania się połowu ryb:
2)   o wymiarach ochronnych;
3)   w okresie ochronnym;

Art. 9. 1. 26) Ryby złowione z naruszeniem przepisów art. 8 ust. 1 pkt 1–3a, jeżeli są żywe, niezwłocznie wypuszcza się do tego samego łowiska, z zachowaniem niezbędnej staranności.

Co zatem zapewniła sobie wspomniana "elita" społeczności wędkarskiej, jak niezgodny z ustawą zapis we własnych regulaminach. Pytanie tylko po co? Zanim odpowiem zapoznajcie się drodzy czytelnicy z postawą innej grupy w ramach naszej społeczności, która w powszechnym przekonaniu mianem elitarnej określana nie jest. (bez urazy dla Kolegów)

III.2. REGULAMIN ZAWODÓW W WĘDKARSTWIE SPINNINGOWYM 

Obowiązują okresy ochronne łowionych ryb określone w Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb oraz niżej wymienione wymiary, poniżej których nie zalicza się ryb do punktacji.
- głowacica, sum - 70 cm
- łosoś, troć, troć jeziorowa - 50 cm
- szczupak, sandacz - 50 cm
- boleń, brzana - 40 cm
- lipień, pstrąg potokowy, tęczowy i źródlany - 30 cm
- jaź, kleń - 25 cm
- okoń.

Spytacie teraz dlaczego przytoczyłem te dwa fragmenty obu regulaminów. Odpowiadam, bo w tym pierwszym nie odnajdziecie zapisu dotyczącego zakazu punktowania na zwodach muchowych ryb poniżej wymiaru ochronnego zapisanego w ustawie. Zatem elita wędkarzy muchowych w ramach wewnętrznego prawa PZW, usiłuje sobie zapewnić możliwość dowolnego manipulowania najmłodszymi rocznikami ryb łososiowatych i lipieniem, sprowadzając je do przedmiotu służącego zdobywaniu punktów na zwodach. To jest wymiar elitarności sportowców muchowych, również w ramach struktur Polskiego Związku Wędkarskiego. 

"PZW to MY!" ... hmm, intrygujący tytuł.


20.10.2016

Rzetelność nakazuje

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Koledzy Wędkarze

Rzetelność nakazuje publikację decyzji Marszałka Województwa Pomorskiego w sprawie: połowu i zaliczania do punktacji Mistrzostw Europy w Wędkarstwie Muchowym - Łupawa 2016, ryb z gatunku lipień europejski poniżej granicy wymiaru ochronnego tj. 30 cm, wynikającego z Ustawy o rybactwie śródlądowym. Na łamach mojego portalu apelowałem o upublicznienie tego dokumentu, również na forum ZG PZW oraz na internetowym Forum o Rybach Szlachetnych. W dniu dzisiejszym, na tym ostatnim doczekałem się przedmiotowej publikacji, której treść zamieszczam poniżej.  

Jednak wobec treść decyzji marszałka województwa pomorskiego, nie mogę sprawy pozostawić bez komentarza. 

Zwracam się do Kolegów, także tych którzy tryumfują, ale zapewniam, że tylko chwilowo. Otóż, dwutorowość władzy w kraju, a w tym przypadku nawet trójtorowość (biorąc pod uwagę prawo związkowe PZW), wprowadza totalny zamęt w interpretacji tych samych przepisów. Pozostawmy jednak tę kwestię do rozwiązania politykom. Jak widać z "ujawnionego" w końcu dokumentu w postaci Postanowienia (nie decyzji!) Marszałka Pomorskiego, ten organ władzy samorządowej - nie był kompetentny do wydania decyzji na zaliczenie do punktacji lipieni o wymiarach od 25 cm do długości 30 cm, ponieważ ZO PZW w Słupsku nie planuje połowów lipieni o wymiarach ochronnych oraz złożony wniosek przez uprawnionego do rybactwa nie dotyczy art. 17 ust. 1 pkt 2 ustawy o rybactwie śródlądowym, który mówi, że marszałek województwa może zezwolić na odstępstwo od połowu ryb o wymiarach ochronnych. 

W tym przypadku nie wiemy, jak organizator MME sformułował wniosek do Marszałka Pomorskiego, ale chyba planował połów lipieni niewymiarowych, skoro zamieścił o tym informację w regulaminie Mistrzostw?! 

Przykładowo odmowę udzielenia zezwolenia na czas zawodów muchowych wydał swoją decyzją z 04.03.2015 r. Marszałek Województwa Małopolskiego uzasadniając, że zezwolenie wydaje się w szczególnie uzasadnionych przypadkach, na podstawie przepisów o postępowaniu administracyjnym, a zawody wędkarskie nie należą do takich przypadków. 

Z postanowienia wynika jedynie, że w przypadku MME Łupawa 2016,  Marszałek Województwa Pomorskiego postanowił, że - kwestia wykorzystania pomiarów za pomocą których stwierdzi się zgodność, nie naruszenia przepisów o wymiarach ochronnych w przypadku zawodów wędkarskich pozostaje w gestii organizatora. Tylko tyle! 

Oczywiście, jest to postanowienie suwerennej władzy samorządowej z terenu województwa pomorskiego, natomiast organizator każdych zawodów, podczas których dopuści regulaminem punktowanie ryb niewymiarowych, musi wystąpić do właściwego marszałka województwa o zezwolenie na połów ryb poniżej granicy ochronnej. Będziemy śledzić dalej ten temat i zobaczymy, czy wszyscy marszałkowie województw, będą mieli w niedalekiej przyszłości podobne zdanie?! Jak wspomniałem powyżej, Marszałek Małopolski podszedł do sprawy zupełnie odmiennie i według mnie w pełni potrzymał swoją decyzją sens ustawy o rybactwie śródlądowym.

Pozostawmy jednak władzę samorządową w spokoju i spójrzmy na stanowisko władzy państwowej i rządowej. W Sieci internetowej możemy znaleźć skany dokumentów z lat 2004-2015 (również na moim portalu), w których opublikowane są jednobrzmiące opinie stosownych dla sprawy ministrów, które to opinie były zapewne wiążące dla decyzji Marszałka Małopolskiego. Ba, nawet Sąd uznał takie postępowanie za wykroczenie. Znamy też stanowisko Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Rybackiej w Krakowie, który w piśmie z 08.02.2016 r. pisze, że osoby dokonujące połowu ryb o wymiarze ochronnym (bez względu na to, czy poławianych celowo, czy przypadkowo) i zatrzymują takie ryby dla jakichkolwiek innych czynności, niż te które prowadzą do niezwłocznego ich wypuszczenia z zachowaniem niezbędnej staranności - popełniają wykroczenie z art. 9. ust. 1 ustawy o rybactwie śródlądowym. Ciekawe, że to stanowisko służby zespolonej z wojewodą, mija się zdecydowanie z wymową postanowienia Marszałka Pomorskiego?!

A teraz stanowisko trzeciej władzy - związkowej. Jak by ktoś z Kolegów nie pamiętał, to Prezydium ZG PZW okólnikiem z 29.06.2015 r. nie wraziło zgody na zaliczanie do punktacji w zawodach wędkarskich ryb poniżej wymiaru ochronnego oraz uchwałą Nr 106 z dnia 18 grudnia 2015 r. w sprawie zmian w "Zasadach organizacji sportu wędkarskiego PZW" wprowadziło obowiązek uzyskania zgody od marszałka województwa oraz akceptacji wniosku przez Prezydium ZG PZW. Zgodę taką wydaje marszałek województwa swoją decyzją, a nie postanowieniem. 

Wobec powyższego ciąg dalszy nastąpi ...

Wodom Cześć

Artur Buczkowski

Uwaga: fragment podkreślony znajduje się na źródłowej, oryginalnej publikacji na FORS.






16.10.2016

Członkowie PZW pozbawieni praw wyborczych

Szanowni Koledzy, jeszcze nie przebrzmiała sprawa polityki informacyjnej, jaką proponuje nam i uprawia Zarząd Główny Polskiego Związku Wędkarskiego. Mam tu na myśli publikowanie nieprawdy na oficjalnym portalu internetowym ZG PZW, w sprawie organizacji i przebiegu ostatnich Mistrzostw Polski w Wędkarstwie Muchowym, Łupawa 2015. Pisałem o tym wielokrotnie, publikacje do odszukania na moim portalu oraz stronie internetowej: List otwarty do Prezesa Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiego

A wszystko to w świetle Uchwały XXX Krajowego Zjazdu Delegatów Polskiego Związku Wędkarskiego z dnia 25 października 2013 r., gdzie czytamy: Zbudujmy nowy wizerunek PZW w internecie!
Cytuję ... Tworząc portal związkowy PZW szukamy sposobu prowadzenia otwartej i sprawnej polityki informacyjnej wewnątrz Związku oraz płynnej komunikacji między wszystkimi szczeblami organizacyjnymi PZW, a wędkarzami. Zyskujemy również szansę docierania z tematami dotyczącymi wędkarstwa, ekologii i gospodarki rybacko-wędkarskiej do mediów oraz administracji państwowej i samorządowej ... koniec cytatu.

Jak widać ta płynna i otwarta komunikacja z wędkarzami a więc społecznością licząca ponad 600 tysięcy członków, polega na dezinformacji i utrzymywaniu nas w niewiedzy, celem ukrycia co rzeczywiście dzieje się na najwyższych szczeblach władzy związkowej, np. w sposobie organizacji sportu wędkarskiego.  Dla nikogo nie jest już chyba tajemnicą, z jakim mozołem należy przedzierać się przez komunikaty Zarządów Okręgowych PZW i ZG PZW, celem uzyskania jakiejkolwiek informacji o sposobie wydawania pieniędzy pochodzących z naszych składek. 

By tego było mało, nasze czynne prawo wyborcze zostało już dawno sprowadzone do sytemu przedstawicielskiego, co wprost oznacza, że nie możemy bezpośrednio w powszechnym głosowaniu wybierać władz związkowych szczebla Zarządu Okręgu a tym bardziej Zarządu Głównego, z wyborem Prezesa ZG PZW włącznie. To jednak nie koniec ograniczania naszych praw do informacji, prawdy i wpływu na personalia działaczy, którzy w naszym imieniu zarządzają Polskim Związkiem Wędkarskim oraz majątkiem, który jest naszą wspólną własnością. Dowiadujemy się oto, że zgodnie z Decyzją Zarządu Głównego PZW funkcje delegata (okręgowego i krajowego) do władz Związku będą mogli piastować wyłącznie ci członkowie, którzy pełnili dotychczas funkcje we władzach lub organach PZW. Został również wyznaczony minimalny wymagany okres pełnienia tych funkcji – nie krótszy niż 5 lat. To oczywiste pozbawienie nas biernego prawa wyborczego, prawa wybieralności, prawa do kandydowania.  Rzecz szczegółowo opisuje "Wędkarski Świat", odsyłam Kolegów do lektury.

Słowem zaciska się na naszych szyjach, ogromnej społeczności wędkarzy zrzeszonych w PZW, pętla monopolu władzy przypominająca najgorsze czasy komunizmu. 

14.10.2016

Czy jednak będzie tak miło ... ?


Trudno negować fakt, jak piękne są rzeki o tej porze roku. Trudno też nie zgodzić się ze zdaniem uczestnika XXII Mistrzostw Europy w Wędkarstwie Muchowym, Słupsk-Łupawa 2016, który na FORS tak opisuje swój stan ducha - " Tura trzecia. Odcinek patronacki. Podobnym zestawem łowię osiemnaście lipieni. W rzece pływają łabędzie wzbogacając i tak fantastyczne okoliczności natury." Dodając do tego sukces indywidualny i drużynowy polskich wędkarzy muchowych, którzy zdobyli w obu kategoriach tytuły mistrzowskie, można popłynąć na fali narodowej dumy, okraszonej bajkową scenerią jesiennej rzeki. Prawda, że miło ...?

Czy jednak będzie tak miło, gdy okaże się, że organizatorzy XXII Mistrzostw Europy w Wędkarstwie Muchowym dopuścili się złamania prawa krajowego a to za sprawą wykroczenia z art. 27 ust. 1 pkt 2 w związku z art. 8 ust. 1 pkt 2 ustawy o rybactwie śródlądowym, karanego przez sądy powszechne. 

Mowa tu o połowie i zaliczaniu do punktacji w/w zawodów wędkarskich, w tym przypadku lipieni poniżej granicy wymiaru ochronnego, które wymaga pisemnego zezwolenia Marszałka Województwa. Na takie postępowanie organizatorów oraz biorących w zmaganiach sportowych wędkarzy, wskazują oficjalne zapisy wyników z poszczególnych tur, opublikowane na stronie internetowej  XXII EUROPEAN FLY FISHING CHAMPIONSHIP 3-9 OCTOBER 2016

Jednocześnie w oficjalnym regulaminie zawodów, opublikowanym na tej samej stronie organizator jednoznacznie wskazał wymiar lipienia - 25 cm, który będzie zaliczany do punktacji, uznając ten gatunek jako jedyny, który będzie klasyfikowany na sektorach rzecznych. 

Article 24 Eligible fish

11.4. Add: All official practice will be catch and release, the schedule and rotation of practice beats will be in the program of the championships.
Add – All official and unofficial practice will be fished with barbless hooks.
Article 24: Eligible fish
Add: Eligible fish species: 
During bank fishing River: GRAYLING (Thymalus thymalus) with minimum length of 250 mm.
During bank fishing Lake: the following species with a minimum lenght of 150 mm:
Rainbow trout       Oncorhynchus mykiss 
Brook trout           Salvelinus fontinalis 
Perch                    Perca fluviatilis 
Grass Carp            Ctenopharyngodon idella           
Roach                   Rutilus rutilus 
Rudd                    Scardinius erythrophthalmus 
Common bream    Abramis brama 
Silver bream         Blicca bjoerkna 
Prussian carp        Carassius gibelio 
Crucian carp         Carassius carassius 
Bleak                    Alburnus alburnus 
Ruffe                    Gymnocephalus cernuus 
Gudgeon               Gobio gobio 
Measuring will be done from the tip of the nose to the extremities of the tail, squeezed together..

W związku z powyższym zwróciłem się pytaniem w przedmiotowej sprawie do Rzecznika prasowego ZG PZW, na forum internetowy wspomnianego Zarządu w brzmieniu:

Szanowny Panie Rzeczniku,

w związku z prawdopodobnym połowem i zaliczeniem do punktacji Mistrzostw Europy w Wędkarstwie Muchowym - Łupawa 2016 ryb z gatunku lipień europejski poniżej granicy wymiaru ochronnego tj. 30 cm, wynikającego z Ustawy o rybactwie śródlądowym i co za tym idzie RAPR, proszę o odpowiedź, czy organizator wspomnianych MME uzyskał pisemne zezwolenie Marszałka Województwa Pomorskiego na odstępstwo od zakazu połowu lipienia o wymiarach ochronnych na podstawie art. 17 ust.1. wyżej wymienionej ustawy?

Jednocześnie przypominam, że pkt 2 uchwały Prezydium ZG PZW z 18 grudnia 2015 roku w sprawie zmian w "Zasadach organizacji sportu wędkarskiego PZW" mówi, że dopuszczenie przez organizatora zawodów rangi międzynarodowej punktowania ryb poniżej ustalonego wymiaru może odbyć się po uzyskaniu zgody od właściwego marszałka województwa.


Z poważaniem Artur Buczkowski

do Rzecznika prasowego ZG PZW - połów ryb niewymiarowych Mistrzostwa Europy