26.03.2014

23.03.2014

Pstrąg źródlany


Pstrąg źródlany (Salvelinus fontinalis) 


Pochodzi z Ameryki Północnej, ze zlewni Atlantyku. Naturalny zasięg występowania obejmuje północno-wschodnią część kontynentu, od Zatoki Hudson na północy wzdłuż całego wybrzeża aż po przylądek Cod oraz Georgię na południu, a na zachodzie górne dorzecze Missisipi i zlewisko Wielkich Jezior. Sprowadzony do Europy, w tym Polski oraz innych części świata w końcu XIX wieku. W Polsce od 1890 roku, nielicznie występuje w niektórych rzekach górskich oraz rzekach północnej Polski jako uciekinier z hodowli. Zasiedla zimne potoki i rzeki o bystrym prądzie. Jest rybą osiadłą. Osiąga zwykle 20–35 (maksymalnie 50) cm i masę ciała do 3 kg. 

Pstrągi źródlane odbywają tarło w tym samym czasie i miejscach co pstrąg potokowy. Zdarza się, że dochodzi do krzyżówek tych dwóch gatunków w wyniku czego powstają tak zwane tygrysy. Nazwane tak ze względu na charakterystyczne pręgi są bezpłodną hybrydą. Niezależnie Pstrąga źródlanego cechuje znaczna odporność i żarłoczność przy relatywnie małych przyrostach osobniczych. Stanowi w ten sposób uciążliwą dla populacji rodzimego Pstrąga potokowego konkurencję, oferując emocje wędkarskie na poziomie małych ryb 20 - 30 cm.  Z w/w względów nie powinien być przedmiotem westchnień i pożądania wędkarzy w świetle co raz donośniejszych głosów środowiska łowców salmonidów o potrzebie zarybień wód otwartych gatunkami obcymi, podobnie jak w przypadku Pstrąga tęczowego lub Palii alpejskiej.

Prezentowany egzemplarz to spora ryba jak na ten gatunek - 43 cm. Stanowił przyłów w połowach lipieni na suchą muchę na rzece Redzie. Jednak by osiągnąć ten rozmiar potrzebował z pewnością wielu lat pobytu w rzece od chwili opuszczenia hodowli.




Zarybienia naszych rzek źródlakiem, tęczkiem lub palią to ponura wizja i droga na skróty. Tak się niestety może stać wobec postępującej degradacji rodzimych wód. Wymienione gatunki choć pięknie ubarwione a w przypadku tęczaka dorastające do sporych rozmiarów, stanowią prosty zamiennik i mogą pozostać niestety alternatywą. Ryby, które poradzą sobie w zamienionych w rowy i kanały strumieniach oraz rzekach. Naszym obowiązkiem jest porzucić wszelkie pokusy łatwego i taniego mięsa i wszelką sposobnością zabiegać o naturalny porządek rzeczy. O rzeki, w których gatunkiem wiodącym pozostanie Pstrąg potokowy i Lipień ... ryby dające wędkarskie emocje, których nic nie zastąpi.


To taka prosta zależność,
zachowamy rodzime gatunki, zachowamy piękno rzeki oraz jej otoczenia. 
Szyk tego zdania przestawić można dowolnie ...






22.03.2014

Urodziny


Dziś stuknęły mi 54 latka. Z tej okazji chciałem w pierwszym odruchu napisać jakiś pompatyczny tekst. Może podsumowanie dotychczasowego, wędkarskiego życia lub coś w tym stylu. Ostatecznie na to przyjdzie pora, gdy po osiemdziesiątce zasiądę przy kominku z prawnukami. Póki co zjem kawałek tortu i cieszyć się będę nadchodzącą wiosną ...



Jednak 22 marca to Światowy Dzień Wody. World Water Day – święto ustanowione przez Zgromadzenie Ogólne ONZ rezolucją z 22 grudnia 1992. W tym roku pod hasłem " Woda i energia". Odnawialna energia jest tyle warta, ile zachowane zasoby przyrodnicze rzeki. Czyli wobec zapędów budowniczych małych i dużych elektrowni wodnych nie warta jest nic. Nie lepiej z meliorantami, którym wydaje się, że ową energię można ujarzmić wciskając rzekę w betonowe okowy lub czyniąc z niej cuchnący rów. 



No cóż Światowy Dzień Wody przypada w moje urodziny, lecz wspomniane opowieści przy kominku snuć będę o czasach gdy rzeki płynęły w swych naturalnych korytach, malowniczo rozlewały się wiosną podtapiając łąki i nieużytki. Brodzące ptactwo cieszyło wzrok podążających ku rzece a nad jej brzegami mocniej biło serce wędkarza. Czy moi potomni dadzą radę choć wyobrazić to sobie ... ???. Gdy na co dzień spacerować będą nad wykarczowanymi brzegami, podziwiając strugę wody przelewającą się z betonowych progów, w otoczeniu cywilizacyjnego śmietnika.




19.03.2014

17.03.2014

Zupa rybna z głowy suma - Ucha


Składniki:
1. Głowa suma, rzecz jasna
2. Ziemniaki
3. Włoszczyzna ... marchew, por, seler, pietruszka
4. Cebula
5. Liść laurowy

Łeb suma należy starannie oczyścić, przede wszystkim usuwając skrzela oraz wszelkie krwiste pozostałości. Starannie wypłukać usuwając śluz i resztki po czyszczeniu. 

Głowę gotujemy w kompozycji warzyw wraz z całą cebulą, bez soli. Po uzyskaniu odpowiedniej konsystencji mięsa głowę wyjmujemy i studzimy. Zwykle po 10 minutach gotowania na wolnym ogniu, czyli nie dopuszczając do gwałtownego wrzenia, które powoduje mętnienie wywaru. Pamiętać musimy, że choć pokaźna głowa suma wygląda na kawał mięcha, to zawiera sporo delikatnego tłuszczu i mięsa, które tak samo szybko potrafi się rozgotować jak każda inna ryba.

Następnie odzyskujemy kawałki mięsa, szczególnie z tylej części i odkładamy. W wywarze z warzyw gotujemy ziemniaki pokrojone w kostkę. Następnie z bulionu wyjmujemy warzywną zawartość, pozostawiając ziemniaki i marchewkę. Teraz dodajemy kawałki mięsa, solimy oraz doprawiamy odrobiną maggi.  Podgrzewamy do granicy wrzenia i podajemy do stołu ...




16.03.2014

Syntetyczny streamer


Właściwie całe to wiązanie much w ten weekend miałem sobie odpuścić. Zapowiadana zmiana pogody na zachmurzoną i deszczową rokowała nareszcie jakikolwiek kontakt z trocią lub od biedy z tęczakiem. Jednak porywisty wiatr, który towarzyszy zmianom aury ostatecznie zatrzymał mnie w domowym zaciszu. Wywołany temat aktualnego Weekendu z imadłem na Fly Fishing - " Streamer z syntetyków"  też był zniechęcający, bo sztucznych komponentów nie lubię i raczej nie gromadzę takowych. No cóż trzeba coś robić gdy za oknem plucha i tak przekopałem pudła z materiałami, klecą takiego oto streamera nazwanego  - "Zlepkiem".

Z ciężkim sercem odżałowałem nieco Antronu, który chowałem na okazję wiązania skrzydełek much typu Parachute. Przyznam, że materiał trudny, sztywny i niewdzięczny w porównaniu z Craft Furem, czyli dywanem niejako stworzonym dla syntetycznych much. Tak czy inaczej to wszystko na co mnie stać w lekko porąbanym świecie sztucznych tworzyw. Nie wiem czy tego zlepka połknie ryba, ale podobno głupsza jest od ludzi. Choć w tym wypadku nie jestem o tym przekonany ...

15.03.2014

Z biblioteki flytyera - Kur siwy


Kur siwy Gallus sonneratii  ( Fot. John Royall, Facebook )

Nie ma chyba krętacza, który nie wzdycha na widok pięknych piór kapki szyjnej, zwanych Jungle Cock. Z racji niebywałego wzoru i kolorystyki wydawało by się, że kogut obdarzający nas tak pięknym upierzeniem powinien zasługiwać na równie oryginalną nazwę gatunkową. Tu jednak małe rozczarowanie bo to Kur siwy. Nazwa wręcz banalna, może nieco swojska jak na tak egotycznego ptaka. Rzadko mamy okazję podziwiać go w całej okazałości, gdyż zwykle oczom naszym ukazują się przygotowane do handlu kapki. Tym bardziej warto nieco dowiedzieć się o dumnym nosicielu tak wspaniałej szaty.

Zamieszkuje południowe i zachodnie Indie, będąc gatunkiem endemicznym. Zasiedla gęste lasy i bambusowe zarośla do 1500 m n.p.m. Jest też często spotykany na plantacjach herbaty. Kogut osiąga 80 cm, kura znacznie mniejsze 40 cm, gatunek o wyraźnym dymorfiźmie płciowym. Noce spędza na gałęziach drzew. Rano i popołudniu wychodzi szukać pokarmu na otwarte przestrzenie. Jest wtedy bardzo ostrożny. Nigdy nie tworzy dużych stad, ale żyje w parach lub małych grupach. Koguty są poligamiczne i przed lęgami gromadzą wokół siebie 3-5 kur. Samica znosi 3-6 białych jaj, na których po kilku dniach pojawiają się brązowe plamki. Wysiaduje przez 20-21 dni. Sama opiekuje się pisklętami.

Zwany Junglefowl, wchodzi w skład grupy czterech gatunków z rodzaju Gallus, których zasięg występowania to Indie , Sri Lanca , Południowo-wschodnia Azja oraz Indonezja:
Red Junglefowl, Gallus gallus
Sri Lanka Junglefowl, Gallus lafayetii
Grey Junglefowl, Gallus sonneratii
Green Junglefowl, Gallus varius

O zastosowani piór Jungle można by pisać książki, jednak swoją sławę zawdzięczają charakterystycznym policzkom much łososiowych i pstrągowych, jak w prezentowanym poniżej wzorze Thunder Dunkeld V.



14.03.2014

Czasoprzestrzeń



Nawiązując do tytułu można przyjąć Einsteinowską definicję, ale to skomplikowane i wywód był by długi. Posłużymy się zatem wojskową analizą tematu:
Poborowy pyta sierżanta
- Co to jest Panie sierżancie czasoprzestrzeń?
- Hmm, jakby ci to wytłumaczyć. Weź saperkę i chodź ze mną.
Stają na polu a sierżant mówi
- A teraz zacznij kopać rów ...  od tej chwili do tamtego drzewa.

Skoro czasoprzestrzeń mamy już zdefiniowaną spróbujmy przełożyć to na wędkarskie podwórko. Rzeka wraz ze swoim otoczeniem stanowi  przestrzeń wędkarskich zainteresowań. Zwykle trzymamy się jej głównego nurtu w nadziei, że głęboka, tajemnicza woda kryje okazałe ryby. Emocje, adrenalina lub wędkarska pasja zwykle zmuszają nas do skupieniu uwagi na korycie rzeki, rzadziej na jej otoczeniu. Ptaki zauważamy gdy narobią nam na kapelusz, rośliny gdy wpadniemy w pokrzywy lub zaplączemy cenny sprzęt i ekwipunek w plątaninę powoju lub innej zielonej gadziny.

Piękno wiosennej łąki dostrzegamy może, gdy zatrzyma nas drut kolczasty odgradzający dostęp do rzeki lub jej właściciel witający nas z widłami. Duże ssaki obchodzimy pokaźnym łukiem, bo nie wiadomo czy to krowa czy byk. Mniejsze zwierzaki nas irytują, bo wszystko co pływa, skacze i pełza a zbliża się choćby do rzeki wyżera nam ryby. Jednym słowem szybko doskoczyć do wody i łowić, łowić i łowić ...

Są jednak szczęśliwcy, którzy nie tylko potrafią powstrzymać wędkarskie emocje na wodzy, ale mają też czas dostrzec, zarejestrować w obiektywie lub w pamięci to wszystko co naturalnie składa się na przestrzeń, w której dane nam jest zaistnieć. Dlatego zawsze z przyjemnością przywołuję na moją witrynę obserwacje Jurka Chmielewskiego, tak jak i dziś w postaci poniższego cyklu zdjęć. Małe rzeczki, strugi, ciurki wodne, to one stanowią o potędze rzeki. Często niezauważane, pomijane nie tylko wędkarsko, ale krajobrazowo. Niektóre na tyle małe, że bezimienne, inne jedynie rozpoznawalne w ludowym przekazie. Nie znajdziecie ich na mapach, przewodnikach spływów kajakowych, nie mówiąc już o wykazie wód. Od eonów spływają z polodowcowych wzgórz, szukając drogi do rzeki matki, przez kamieniste stoki, leśne ostępy czy rozległe łąki i nieużytki. Stanowią nie tylko krainę potencjalnych stanowisk dorodnych pstrągów, ale zapomniane i omijane przez ludzi są po prostu piękne. Jak i ten prezentowany poniżej, będący dopływem Raduni, zwany Strugą Jana lub Świętą strugą ...






A to miejsce ujścia do Raduni ... zdjęcia Jurek Chmielewski

12.03.2014

W zaciszu muchowych warsztatów


Pomijając mroźne noce, za dnia pogoda przypomina późnowiosenną aurę. Nic dziwnego, że pobudza wyobraźnię i tęsknotę do majowego muchowania. Jak widać Koledzy zasiadają przy imadełkach szykując jętkowe przysmaki. Dziś prezentowany jest autorstwa Piotra, zdjęcia Jerzy Chmielewski



A to już Piotr w akcji nad jedną z pomorskich rzek. Tym razem oddaje się łowieniu jesiennego lipienia na suchą muszkę, oczywiście no - kill ...









09.03.2014

Makabryczny żart



Wczorajszy wpis Wojna światów, czyli wędkarstwo według Herberta G. Wellsa był oczywiście żartem choć makabrycznym. Stanowi mój głos w niedawnej dyskusji na FFF dotyczącej potencjalnym zarybieniem naszych rzek pstrągiem tęczowym. Tęczak do tablicy. Jednak jego makabryczność nie wynika z pokrętnego umysłu autora, ale z realnej wizji emocji i zachowań jakie wywołuje obecność ryb w rzece. Szczególnie tych nielimitowanych ilością pozyskania dziennego oraz dodatkowymi opłatami lub limitem wejść nad wodę.

Jestem przekonany, że przez wielu tak sformułowany komunikat został uznany za prawdziwy, podobnie jak w przypadku pierwszej transmisji radiowej powieści "Wojna światów" Herberta G. Wellsa. Młodszym czytelnikom przypomnę, że transmitowane rozdziały powieści w radiu CBS w 1938 roku przez dziesiątki tysięcy amerykanów zostały uznane za realne wydarzenia i prawdziwy najazd kosmitów na nasza planetę. Zatem nie będę zdziwiony gdy dziś na opisanym fragmencie rzeki zameldują się dziesiątki wędkarzy, którzy ulegli nie tylko magii przekazu, ale realnej chęci darmowego napchania zamrażarek. Sprawdzać nie będę by nie dostać po głowie od zawiedzionych amatorów taniego mięsa, którzy zainwestowali w paliwo i reklamówki.

Swoją drogą dziwię się, że żaden geniusz z PZW nie wpadł jeszcze na pomysł, by zabiegać o zmianę ustawy umożliwiającą zarybianie pstrągiem tęczowym wód otwartych. Przecież w miejsce kosztownych i nic nie przynoszących zarybień potokowcem można sypnąć gawiedzi tęczaka podobnie jak karpia i po kłopocie. Do kociołka dodajmy jeszcze ciut, ciut palii alpejskiej. Wystarczy już tylko lekko popieprzyć i podać do stołu spragnionym emocji kulinarnych członkom naszej szacownej organizacji. Sztukę pieprzenia PZW ma już opanowaną, resztę pozostawiam wyobraźni działaczy, szczególnie tej o kolejce do związkowej kasy ...

08.03.2014

Wojna światów, czyli wędkarstwo według Herberta G. Wellsa


Wczorajszej nocy puściły zabezpieczenia hodowli pstrąga tęczowego. Setki a może tysiące dorodnych tęczaków trafiło do rzeki. Wygłodniałe ryby biorą na wszystko, woblery wszelkiej maści, twistery, obrotówki nawet nimfy. I nie jakieś chudzielce, ale większość ryb to 50 - 60 cm. Jednym słowem kto co ma pod ręką wrzuca do wody, by po chwili holować kolejnego pstrąga. Ryby skumulowane na niewielkim i dobrze  znanym odcinku rzeki przyciągają co raz to nowe dziesiątki wędkarzy. Każdy co jakiś czas wynosi pokaźną reklamówkę do samochodu, by pospiesznie wrócić nad wodę pokonując wydłużający się dystans pękającego w szwach parkingu. Nawet w bocznych uliczkach dojazdowych do rzeki trudno zaparkować i pierwsze kłótnie o miejsce odbywają się podczas ustawiana samochodu, nie mówiąc już o dopchaniu się do wody. Istne szaleństwo, próbowałem porozmawiać z łowiącymi, ale ci którzy napełniali pierwszą reklamówkę byli w takim amoku, że nie było szansy. Dopiero pod wieczór udało mi się zamienić kilka słów :
- Panie powinni zarybiać tęczakiem a nie pieprzyć się z tym lipieniem i potokowcem.






Z biblioteki flytyera - Bażant srebrzysty


Bażant srebrzysty Lophura nycthemera

Obok wcześniej opisanych bażantów Z biblioteki flytyera - Bażant złocisty oraz  Pióra kury bażanta łownego, dziś pora na Bażanta srebrzystego. Choć bez wątpienia pięknie ubarwiony, jednak spektrum wzorów i barw do wykorzystania w wiązaniu much znacznie skromniejsze niż u pozostałych gatunków i odmian. Mimo to siodłowe i szyjne pióra bażanta srebrzystego znajdują zastosowanie do wykonywania policzków klasycznych streamerów typu Ghost. Ghost streamer

Kiściec srebrzysty, bażant srebrzysty (Lophura nycthemera) – gatunek rodziny kurowatych (Phasianidae). W naturze zamieszkuje góry Mjanmy, Tajlandię, Wietnam, Laos, południowe Chiny i wyspę Hajnan. Ptak hodowlany już w starożytnych Chinach. Więcej o gatunku i hodowli: Bażant srebrzysty

07.03.2014

Woolhead Sculpin


Tematem obecnego "Weekendu z imadłem"  FFF  jest Woolhead Sculpin. To nic innego jak odmiana muddlera, imitacji rybki do wizerunku którego przyzwyczailiśmy się w postaci główki z sierści sarny. W tym wypadku główkę wiążemy z wełny. Tak powstał prezentowany Woolhead Sculpin. Pozostałe materiały do zonker z królika oraz dubbing z połyskującego, oliwkowego syntetyku.

02.03.2014

Czym rzeka bogata ... ?



Na tytułowe pytanie chciałbym odpowiedzieć  -  rybami.   Ryb nie ma a mimo to coś nieustannie ciągnie nas nad rzekę. Jednych w nadziei uzupełnienia zamrażarki, innych w poszukiwaniu sportowych emocji. Są też tacy pogodzeni ze stanem rzeczy, dla których najważniejsze jest obcowanie z szumem płynącej wody, otoczeniem rzeki lub najzwyklejsza odskocznia od życiowych kłopotów. Co raz częściej wiążemy muchy jedynie dla własnej przyjemności lub by nie wyjść z wprawy. Wiele ciekawych i doskonałych much nawet nie ujrzy wody, bo i po co skoro ostatnie kardynały lub kabany sięgnąć można tylko ciężką nimfą, ewentualnie w krótkim okresie jętki majowej a dla wielu ta pierwsza to jedyna znana metoda.

Towarzystwo entuzjastów łososiowatych skłócone, podzielone na spinningistów i muszkarzy, no - killowców i zjadaczy, obrzucających się wzajemnie oskarżeniami o mięsiarstwo i brak etyki. Ponad ich głowami klika meliorantów i betoniarzy dopełnia obraz zniszczenia rzek. Resztę załatwiają kajakarze pod pozorem wszech panującego argumentu o ochronie przeciwpowodziowej, zamieniający bystre wody pełne miejscówek w powolne i cuchnące kanały.

Brzegi rzek Pomorza obrastają śmieciami wędkarzy i turystów, miejskim syfem i płotami posesji, których pokonanie nierzadko wymaga interwencji policji wobec agresji właścicieli działek. Każdy dziś traktuję rzekę jak swoją z wyjątkiem Polskiego Związku Wędkarskiego, dla którego sypnięcie narybku w ramach realizacji operatu jest początkiem i końcem aktywności. Związku, który potrafi tylko marnotrawić potencjał swoich członków, ich pieniądze, zaangażowanie, doświadczenie i wiedzę. Produkując w to miejsce jedynie absurdalne przepisy i zawody wędkarskie na resztkach ryb łososiowatych oraz ich narybku.

Spoglądam na wyraz twarzy Kolegów z nad Redy, znużony i zniechęcony, który na chwilę rozpromieniała radość z kilku małych srebrniaków szczęśliwie oszczędzonych przez UDN, sieci rybaków, łapy kłusowników oraz eksperymenty hodowlane działaczy i niedouczonych ichtiologów. Niedzielny poranek, mglisty i ponury. Chciałbym wierzyć, że tylko on zniechęca mnie do odwiedzenia rzeki z muchówką. Jeśli jednak mój uśmiech ma wywołać pstrąg tęczowy, który właśnie uciekł z hodowli to wolę zostać w domu. Pozostaje jeszcze podnieść z wody niesione rzeką martwe ptaszysko. Oskubać je z piórek i zawiązać kolejną muchę, która po wsze czasy zalegnie w muchowym pudełku.

01.03.2014

Wooly Bugger



Pheasant Wooly Bugger

Trwający obecnie "Weekend z imadłem" portalu Flyfishing.pl Katalog much FFF otworzył cykl poświęcony streamerom. Na pierwszy ogień zmagań krętaczy wytypowany został Wooly Bugger. Pozornie jego ugruntowany wizerunek ogranicza wyobraźnię i możliwość wiązania wzorów dalece odbiegających od tradycyjnych wykonań z użyciem materiałów w postaci piór marabuta przy zachowaniu charakteru muchy. Jednak w zaciszu mojego warsztatu powstał prezentowany streamer Pheasant Wooly Bugger, którego podstawą budowy są pióra bażanta. Ogonek to Pheasant rump feather, czyli pióra puchowe natomiast jeżynka przednia to pióra okrywowe w obu przypadkach - kura bażanta. Pozostałe materiały to promienie z Kapki siodłowej koguta - Cree, stanowiące jeżynkę tułowia oraz czerwony akcencik w postaci piór kury ( farbowane) - jeżynka przednia.

W tym miejscu wypada przywołać tradycyjny wzór muchy, która stanowi podstawę niezliczonych pudełek muchowych. Znana i ceniona od dziesięcioleci, szczególnie w połowach pstrągów, doczekała się nie tylko wielu wariantów kolorystycznych, ale odstępstw w postaci wariantów budowy jak ten widoczny poniżej.